Czy Twój niemowlak Tobą manipuluje?

Twoje dziecko kolejny raz wymusza coś płaczem. Płacze bez powodu, a ten płacz jest dla Ciebie nie do wytrzymania. Jesteś bezsilna i zła jednocześnie. Ono ewidentnie Tobą manipuluje, próbuje coś ugrać. Kolejny raz trwa walka na siły – kto wytrzyma dłużej, dziecko czy Ty?
W dodatku zza pleców słyszysz głos babci „taki mały, a już Tobą rządzi, robi z Tobą co chce!”.

Serio? Rządzi?

Ja też uważam, że mój syn jest nad wyraz inteligentny i na pewno jeśli tylko będzie miał ochotę zostanie drugim Einsteinem ale bądźmy racjonalni. On dopiero przyszedł na ten świat. Nie wiele o nim wie, a już na pewno nie potrafi kalkulować co opłaca się robić, a czego nie. Nie myśli sobie „oj głupia matko, tańcz jak Ci zagram!”, nie jest też małym tyranem, który próbuje mnie sterroryzować.  Nie ma chytrego planu, że ze strachu przed kolejnym atakiem płaczu, będę go nosić cały dzień.
Nie. Moje dziecko nie urodziło się potworem, Twoje też nie. Być może Tobie czasem wydaje się tak jak mi, że dzieci mają wbudowany czujnik, który karze im płakać kiedy tylko odkładam go do kołyski ale zaufam w tej kwestii psychologii i uwierzę, że chodzi po prostu o potrzebę bliskości.

Język płaczu

Płacz, to jedyny język jaki Twoje dziecko zna. Ono się nie „wypłakuje”, nie ćwiczy płuc. Ono mówi tak głośno i tak wyraźnie jak tylko potrafi, a Ty drogi rodzicu kiedy słuchasz nie rad dobrych ciotek, tylko własnej intuicji i tulisz swój skarb tak mocno jak potrafisz, dajesz mu to, co najlepsze. Długotrwały płacz jest bowiem nie tylko nieprzyjemny dla uszu,
nie tylko wywołuje stres u dorosłych ale przede wszystkim podnosi poziom kortyzolu, co dla małego organizmu może mieć nieodwracalne skutki.
Jestem pewna, że jeśli jesteś mamą od kilku miesięcy odkryłaś już, że Twoje dziecko nie zawsze płacze tak samo i nauczyłaś się czego w chwili obecnej potrzebuje. Wiadomo – domaga się zmiany pampersa, jedzenia albo noszenia na rękach. I niech to ostatnie wcale Cię nie dziwi! Potrzeba bliskości to jedna z najbardziej podstawowych potrzeb. Twoje dziecko ma prawo głośno wołać o miłość i troskę mimo, że Tobie wydaje się, ze to wszystko mu dajesz. Nawet jeśli nie potrafisz ukoić płaczu swojego dziecka, nie martw się. Samo to, że zareagowałaś jest bardzo ważne! Szybka reakcje, bycie przy swoim dziecku kiedy ono tego potrzebuje daje mu sygnał, że jest dla Ciebie ważne i może na Ciebie liczyć,
a świadomość ta procentuje w przyszłości. Któregoś dnia Twoje dziecko poczuje się tak pewne siebie, że samo postanowi zejść z Twoich rąk i ruszyć na podbój świata. Psychologia określa to bezpiecznym wzorcem przywiązania. Dzieci pozostawione do „wypłakania się”, owszem z czasem przestają płakać, ale tylko dlatego, że są już zmęczone – poddają się. Tak też będą robić w przyszłości, to czego nauczysz swoje dziecko poprzez wypłakiwanie się, to wyuczona bezradność.

Mama na każde zawołanie?

Tak! Ale nie znaczy to, że kiedy tylko mojemu dziecku usta zaczynają wykrzywiać się w podkówkę biorę go na ręce.
Staram się go pogłaskać, pytam co się dzieje (nie zwariowałam, wiem że mi nie odpowie, ma zaledwie 4 miesiące, ale sam mój głos działa kojąco). Nie zawsze trzeba też nosić, może Twojemu dziecku wystarczy, że położysz go obok siebie? Pamiętaj, że przez 9 miesięcy ten mały człowiek był tak blisko Ciebie jak nikt inny dotychczas! Skąd więc przypuszczenie, że teraz najlepszym miejscem dla niego jest łóżeczko?

Pamiętaj, że nawet dorośli kiedy już nie potrafią sobie z czymś poradzić – płaczą. A wtedy nikt nie mówi „Nie przytulę Cię, bo mną manipulujesz”.