Kolorowy Potwór idzie do przedszkola

Przełom sierpnia i września, to czas w którym wielu rodziców poszukuje sposobów na wsparcie dzieci w procesie adaptacji. Nie od dziś wiadomo, że bohaterowie książek mogą być tu doskonałymi pomocnikami. Książka „Kolorowy Potwór” skradła serce i dużych i małych, a teraz doczekaliśmy się jej kontynuacji właśnie w temacie przygotowania do przedszkola. Czy jest tak samo dobra, jak jej pierwsza część?

W książce Kolorowy Potwór poznaliśmy tytułowego bohatera oraz jego przyjaciółkę, która pomogła mu zrobić porządek w emocjach i zrozumieć je. Tym razem dziewczynka idzie do przedszkola, a Kolorowy Potwor towarzyszy jej w pierwszym dniu. Znów to przyjaciółka jest ekspertką i pomaga rozwiać wątpliwości potworowi. Dzieciom może być łatwo utożsamić się z bohaterką i samemu poczuć się specjalistą do spraw przedszkola kiedy już przekroczą drzwi placówki.

Jak pokazane jest przedszkole?

Kolorowy potwór zupełnie nie ma pojęcia czym jest przedszkole. Zastanawia się więc czy jest to dżungla, zamek czy chmur? Planuje przedszkolną wyprawkę przygotowując tak absurdalne rzeczy jak np. maść na nietoperze czy kask. Te fragmenty to doskonałe tło do rozmów z dzieckiem o tym, jak rzeczywiście warto się przygotować, ale jest to też doskonały sposób na zdjęcie presji z tematów przedszkolnych. Dzieci często słyszą, że to miejsce dla „dużych” dzieci, że Panie mają jakieś wymagania. Nawet kiedy dorośli mówią o przedszkolu dobrze, to często w sposób patetyczny. Odrobina humoru może być tu więc bardzo pomocna. Jestem również zachwycona tym, że bohaterowie spotykają w placówce naprawdę różne dzieci, o różnych kolorach skóry, dziewczynkę która ma skośne oczy i chłopca w okularach. Szczegół, ale jakże ważny!

strach dziecka

Jaka pułapka czeka na nas w książce?

Kolorowy potwór, przy każdej możliwej okazji działa na przekór i nieźle rozrabia. Pożera książki, nie zwraca uwagi na inne dzieci na placu zabaw, rozwija całą rolkę papieru toaletowego, buduje wieże z ziemniaków podczas obiadu i wypija cały garnek zupy. I choć jego przyjaciółka bacznie czuwa i zwraca mu uwagę, a cała historia kończy się dobrze znam szereg dzieci, które z całej książki wybiorą dla siebie właśnie te fragmenty i w przedszkolu będą chciały zamienić się w kolorowego potwora, traktując to jako dobry żart. Tu wielka rola rodziców, by ocenić w którą stronę pójdą Wasze dzieci – czy bliżej im będzie do rozrabiającego potwora, czy dziewczynki ekspertki od spraw przedszkolnych. Z pewnością nie bez znaczenia będzie tu rozmowa z dzieckiem i dobre omówienie książki. Absolutnie nie dyskredytuje to książki, bo jest spora szansa, ze dzieci utożsamią się z dziewczynką, a nie postacią fikcyjną. Bądźcie jednak czujni! W książce możemy też zaobserwować rodziców żegnających swoje dzieci przed budynkiem. Tak jak to w życiu bywa na ich twarzach możemy zaobserwować rożne emocje. Od radości przez niepewność, aż do smutku. To znów może to być autem, ale z pewnością wiele, szczególnie tych wrażliwych dzieci wyłapie z tłumu płaczącą mamę. A jeśli płacze, to czy to znaczy, ze nie chce oddawać swoje dziecka do przedszkola? Że tam jest coś nie tak?

Czy polecam?

Kolorowy potwór skradł moje serce już w pierwszej części, druga podtrzymuje tą miłość. Cieszę, się że jest to książka, która nie idealizuje przedszkola. Pokazuje bardzo prawdziwe rzeczy jak np. to że nie zawsze łatwo jest nam wejść do budynku. Zdejmuje z dzieci presje, pokazuje przedszkole jako bardzo normalne miejsce, w którym bywa raz lepiej, a raz gorzej. I choć kilka zdań wyżej wkładałam kij w mrowisko pisząc o pułapce jaką niesie zachowanie potwora, to widzę w tym również atut. Jeśli dziecko w emocjach zrobi coś nie tak, zawsze możemy zrzucić winę na potwora!
Książkę spokojnie można czytać nie znając pierwszej części, ale dzieci, które miały możliwość uczyć się z Kolorowym Potworem o emocjach, od razu zaważą analogie w barwach jakie przyjmuje on na różnych etapach swojej przedszkolnej przygody. To pięknie pokazuje, że od niepewności w pierwszej chwili, mamy sporą szansę przejść do radości czy uwielbienia przedszkola.

Post powstał przy współpracy z wydawnictwem Mamania