fbpx

Jak wspierać dzieci nieśmiałe?

Spuszczony wzrok,  niepewny uśmiech, chowanie się za maminą spódnicą, opór przed podaniem ręki, odezwaniem się. Ignorowanie, opór przed obcym. Nieśmiałość to rzecz, która u dzieci pojawia się stosunkowo często, a rodziców nie raz wprowadza w zakłopotanie. Możemy o niej mówić jako o pewnym oporze przed rzeczami nowymi, niepewnością. Nieśmiałości blisko do wstydu, a każda emocja ma swoje określone zadanie. Tu przychodzi mi na myśl ochrona, informacja o swoich granicach, ostrożność.

Zapisując tytuł dzisiejszego artykułu miałam w sobie jakiś wewnętrzny zgrzyt. Przeklejenie dziecku łatki nieśmiałego, jest sporą pułapką i często nadużyciem. Bywa bowiem tak, że dzieci są nieśmiałe w określonych sytuacjach, a w innych kipią energią i chęcią do działania. Nieśmiałość nie jest stałą cechą, a zmienną. Ja sama uchodzę za osobę niezwykle otwartą, rozmowną i śmiałą, a myśl o zamówieniu pizzy przez telefon mnie paraliżuje! Nieśmiałość nie jest też tożsama z brakiem pewności siebie czy niskim poczuciem własnej wartości, choć rzeczywiście może na nie wpływać.

No co Ty nagle taki nieśmiały? Czemu nic nie mówisz? Dlaczego się chowasz? No przestań! Nie wstydź się!
Te komunikaty, choć wyrywają się dorosłym mimowolnie, nie są ani trochę wspierające, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że utrudniają dzieciom pójście do przodu. Nieśmiałe dzieci, owszem zachowują się często „dziwnie”.  Wprawiają rodziców w zakłopotanie, frustrację, niepokój jednak zupełnie niepotrzebnie.

Skąd bierze się nieśmiałość?

Nieśmiałość ma swoje źródło w potrzebach i tą która przychodzi mi na myśl jako pierwsza jest chęć chronienia siebie, przed czymś co w perspektywie dziecka jest zagrażające. Jest więc rzeczą zupełnie naturalną i potrzebną. Pokazuje, że dziecko odróżnia bezpieczną więź z bliską sobie osobą od tej niepewnej z kimś obcym, czy dawno nie widzianym. Na siłę wstydu ma wpływ więc rodzaj więzi z opiekunem, ale też temperament czy poziom wrażliwości dziecka. Co ważne, czym większy nacisk na pokonanie swojego nieśmiałości będzie czuć dziecko, tym bardziej poziom wstydu może rosnąć. Próba zrobienia czegoś wbrew dziecku (złapanie go, przytulenie) spotęguje poczucie zagrożenia.  Na nieśmiałość wpływa też brak umiejętności społecznych i wcześniejsze doświadczenia. Warto też zwrócić uwagę, że nieśmiałość chowa się czasem za innymi emocjami, zarówno radosnym szaleństwem jak i smutkiem czy złością.

Jak pomóc dziecku nieśmiałemu?

Należy pamiętać, że nie jest naszą rolą nadmierna ochrona dziecka. Prawidłowy rozwój wspiera umożliwianie różnych doświadczeń, bo to one mają szanse dać dziecku poczucie kompetencji. Warto zadbać o umiejętności, które są potrzebne w mierzeniu się z kontaktami z innymi. Jeśli mamy możliwość uprzedzajmy dziecko o tym co planujemy, z kim się spotkamy, jak będzie przebiegał nasz czas i czego dziecko może się spodziewać. Uczmy też tego, w jaki sposób możemy się zachować, gdzie stanąć, gdzie usiąść, co zrobić, co można powiedzieć, jak rozpocząć rozmowę. Te sprawy, choć wielu wydają się oczywiste, łatwo umykają. Kiedy jesteśmy w bezpiecznej i komfortowej dla dziecka sytuacji, nie bójmy się pytać o to co stanowi dla niego trudność w chwilach nieśmiałości. Odgrywajmy różne scenki w domu, bawmy się w teatrzyk, by móc ćwiczyć różne zachowania, bez presji.
Warto w rozmowach z dzieckiem opowiedzieć historie ze swojego dzieciństwa, przytoczyć sytuację, w których nas samych ogarniał wstyd i nieśmiałość, tak by pokazać te emocje jako naturalną, a tym samym by miała ona możliwie mały wpływ na poczucie pewności siebie dziecka w ogóle.

Kiedy już dochodzi do konfrontacji dziecka z jego nieśmiałością, kluczowe jest pokazanie mu naszej bezwzględnej akceptacji jego emocji. Pokazanie gestem i słowem, że to co ono czuje jest w porządku. Słowa jakich możemy użyć to:

Czy potrzebujesz chwili, żeby poczuć się lepiej?
– Jestem przy tobie
– Nie znasz tej pani? To moja koleżanka z pracy
– Dawno nie widziałaś babci prawda?

Z drugiej strony ważna jest nasza reakcja na ewentualne niewspierające komunikaty rozmówcy. Nie bójmy się reagować na słowa: co za wstydzioszek! Cioci się wstydzisz, no co ty? Taki duży chłopak, a chowa się za mamą! Dajmy jasny znak, że nasze dziecko potrzebuje czasu na oswojenie się z sytuacją. Dzieci mają prawo schować się za nami, czy wskoczyć nam na ręce i z tej bezpiecznej przystani obserwować rozwój wydarzeń. Właśnie umożliwienie tej obserwacji, jest kolejną strategią wspierania w nieśmiałości. Dziecko bada sytuacje patrząc na nasze zachowanie, gesty, mimikę. Ocenia czy sytuacja jest bezpieczna i komfortowa. Naszym spokojem i pewnością, mamy szanse zarazić dziecko. To właśnie powód, dla którego warto nie frustrować się zachowaniem dziecka, bo nasze zdenerwowanie i niepokój będzie dezinformacyjny dla niego. Nasza postawa, ton głosu ma dać dziecku informację, że nasz rozmówca i miejsce, w którym jesteśmy są bezpieczne. Uważajmy też by nie wyprzedzać zachowania dziecka, nie odpowiadać za nie od razu mając w głowie jego nieśmiałość. Kiedy ktoś pyta naszą pociechę Przybijesz piątkę? Zanim odpowiemy, warto policzyć w myślach do 5, dając tym samym dziecku czas i dopiero wtedy powiedzieć „Mój syn, nie jest na to teraz gotowy”.

Czy z nieśmiałością trzeba walczyć?

Warto pomyśleć o nieśmiałości, jako o sile ochronnej przed niebezpieczeństwem. Z tego względu nie warto za wszelką ceną starać się sprawić, by ona zniknęła. Tak też warto o nieśmiałości mówić dziecku, że jest ona sygnałem jaki daje nam nasz mózg, że jest zaleceniem ostrożności, ale mamy wpływ na to, co ta nieśmiałość z nami robi. Jeśli jednak ona nie mija, czas, rozmowy, akceptacja, nie wspierają, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Bezwzględnym sygnałem do takiej konsultacji jest też sytuacja, w której rozmowne dziecko milknie zawsze kiedy w pobliżu znajdzie się ktoś spoza najbliższych mu osób i mimo mijającego czasu nie otwiera się.