fbpx

Poczucie sprawczości

Poczucie własnej skuteczności. Ten psychologiczny termin oznacza nic innego jak umiejętność „stawiania czoła” wyzwaniom jakie stawia życie. Czy nie tego właśnie pragniemy dla naszych dzieci? Dziś chce Wam opowiedzieć o małych rzeczach, które w tym pomagają. A więc o co ma plewienie w warzywniaku, gotowanie zupy, wycieranie kurzu do pewności siebie?

Wszystko co robimy, co doświadczamy, nawet nieistotne z pozoru rzeczy zapisują się w naszych głowach. To jak widzimy przyszłość zależy od tego jakie mamy doświadczenia. Poczucie własnej skuteczności, zakłada, że zadania mogą być łatwe lub trudne, ale to my mamy wpływ na to co robimy i na efekt tych działań. Czujemy, że wszystko jest w naszych rękach. Jak to zrobić?

Małe kroki

Małe kroki to najlepsza metoda! Nauczenie dziecka robienia małych rzeczy, daje podstawy do robienia rzeczy wielkich. Trzeba więc tak zorganizować codzienność, by dzieci mogły z ciekawością zadawać pytania, próbować wielu rzeczy, testować i widzieć swoje małe i większe sukcesy. To czasem nie jest łatwe by dopuścić małe, mniej sprawne i nieco wolniejsze ręce do pracy. A dzieci uwielbiają  być angażowane w codzienność dorosłych! Zrobienie czegoś jak mama i tata naprawdę potrafi poprawić humor! Wzmacnianie poczucia sprawczości, daje dzieciom poczucie tworzenia świata razem z nami. Nóż, tarka, obieraczka to naprawdę nie są narzędzia zbrodni i można je dostosować do dziecięcych możliwości. Być może wiertarka to za dużo, ale podawanie śrubek tacie to już przecież całkiem sporo!

Nic na siłę

Dzieci czasem chcą uczestniczyć w naszych dorosłych sprawach, a czasem mają swoje dziecięce „ważniejsze” plany. Nie zmuszajmy ich wtedy kiedy to nie jest konieczne i nauczymy się odpuszczać zawsze kiedy to możliwe. Poczucie wolności, możliwości decydowania tworzy dobrą atmosferę, a  tylko w takiej proces uczenia się jest skuteczny. Jeśli dziecko skojarzy pracę z przykrymi sytuacjami, nie chętnie będzie ją podejmowało. I oczywiście, że są też dzieci, którym zupełnie nie po drodze do domowych prac, ale na pewno chętniej je podejmą kiedy będą widziały, ze rodzice robią to z przyjemnością. I błagam! Odpuśćmy wieczne poprawianie. Nie oczekujmy, ze dzieci dorównają nam precyzją ruchu i dokładnością. Pierwszym naszym celem powinno być zaszczepienie radości i poczucia ważności ich działań.

Autorefleksja

Zadaniem rodziców jest nie tylko stwarzać sytuacje, w których dziecko może widzieć efekty swojej pracy, ale też przypominać dziecku o jego sukcesach. „Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałeś gdzie w przedszkolu zostawić buty, a teraz znasz tam każdy kąt!” Na poczucie sprawczości ma bowiem wpływ nie tylko samo doświadczenie, ale też świeżość tych wspomnień. Nie chodzi o to, by chwalić dzieci pod niebiosa za każdą zrobioną czynność, ale o to by zwrócić ich uwagę na efekt. Tak by nagrodą była radość i poczucie sukcesu płynące z realizacji zadania.

Zawsze popatrzymy też na siebie! Jeśli dla nas obowiązki domowe są karą i wykonujemy je z kwaśną miną, właśnie tym zarazimy dziecko. I oczywiście, nie zmuszam nikogo do tryskania energią podczas porannego wyjścia do pracy, ale powstrzymanie się przed elaboratami jacy to jesteśmy nieszczęśliwi, to już całkiem sporo!

O pewności siebie, samoocenie mówi się wiele, a ja mam poczucie, ze to o poczucie sprawczości powinniśmy walczyć równie mocno. Bo to przekonanie „Mogę wszystko jeśli chce” pcha nas do przodu dużo bardziej niż płytkie „jestem super”. Dawanie dzieciom wyzwań na miarę ich możliwości to budowanie poczucia sukcesu.