fbpx

Dlaczego sposoby na złość nie działają?

Kto z Was nie słyszał o skakaniu, rzucaniu papierowymi kulkami, uderzaniu w poduszkę, tupaniu, targaniu kartek jako sposobach na rozładowanie dziecięcych emocji? To naprawdę znane metody. Mimo to nieustannie spotykam rodziców, którzy mówią „to nie działa”. Dlaczego?

Dlatego, że rodzice bardzo często mierzą się z dziecięcymi emocjami nie tak jak trzeba popełniając podstawowy błąd. Myśląc o nich, rozmawiając i próbując znaleźć sposoby wtedy kiedy emocje osiągają najwyższą z możliwych temperatur. Krótko mówiąc gaszą pożary zamiast usuwać potencjalne źródła ognia.

Mózg na nie

Jakkolwiek zabawnie to zabrzmi, każdy z nas ma w sobie trzy mózgi. Ten, który pozwala nam logicznie myśleć, ten który pozwala nam odczuwać emocje i ten najgłębiej schowany – mózg gadzi. To on odpowiada za podstawowe funkcje: oddychanie, bicie serca, uczucie głodu i pragnienia. Dzięki niemu cofamy rękę, kiedy tylko dotkniemy czegoś gorącego. Dziecko w silnych emocjach, zagrożeniu (nawet jeśli naszym zdaniem nieuzasadnionym) walczy o przetrwanie. Nie ma tu miejsca na logiczne myślenie i wyciąganie wniosków.  Próby wyciszenia reakcji stresowych w tym momencie nie może zwiastować nic dobrego. Nie tylko nie pomagają, ale przede wszystkim jeszcze bardziej dokładają do i tak już przeciążonego systemu nerwowego dziecka.

Świadomość

To dlatego większość działań musimy podejmować wtedy, kiedy dzieci są spokojne, a ich mózg jest w tak zwanym stanie „na tak”. To wtedy się uczymy. Jeśli mamy radzić sobie ze strachem, złością, czy każdą inną emocją, to musimy przede wszystkim umieć je rozpoznać na etapie kiedy są one jeszcze bardzo małe, mają niskie natężenie. To wtedy, musimy również przetrenować te wszystkie sposoby radzenia sobie z tym co czujemy. Tak, żeby w emocjach sięgać po nie tak samo automatycznie, jak automatycznie odsuwamy rękę od rozgrzanego palnika.

A Ty?

Robert Fulgham napisał kiedyś: “Nie martw się tym, że dzieci cię nie słuchają, tylko przejmuj się tym, że cię cały czas obserwują”. Nasze pociechy czerpią bardzo dużo z tego, co im pokazujemy. Przyglądają się i naśladują zachowania i reakcje. Myśląc o edukacji emocjonalnej, powinniśmy przede wszystkim przyjrzeć się sobie.

Czy wiesz, co czujesz?
Czy rozpoznajesz swoje emocje?
Czy potrafisz sobie z nimi radzić?
Rozmawiać o nich?
Kontrolować swoje zachowania?
i przede wszystkim
Jak ty sobie radzisz kiedy emocje biorą górę?

Dzieci widzą jak reagujemy na różne sytuacje, to my jesteśmy ich pierwszymi nauczycielami. One są naszym lustrem. Obserwacja tego, w jaki sposób dorośli radzą sobie z emocjami daje fundamenty do budowania własnej wrażliwości. Jeśli więc oczekujesz, że w chwilach wzburzenia Twoje dziecko pomaszeruje na wyspę wyciszenia, to sam czasem z niej skorzystaj.

A jeśli szukasz sposobów na to jak dzieci uczyć o emocjach, jak pomóc im rozpoznawać je kiedy tylko zaczynają się pojawiać, jeszcze za nim urosną do wielkich rozmiarów, jak trenować sposoby regulacji emocji to odsyłam Cię do mojego e-booka „Zabawa pełna emocji”.