Jak wspierać rozwój seksualny u dzieci? Rozmowa z psycholożką-seksuolożką Karoliną Piotrowską.

Seksualność to trudny i mocno kontrowersyjny temat. Bo czym jest seksualność? Jak wygląda u dzieci i czy one ją w ogóle mają?! A jeśli tak, to jak wspierać ten rozwój, kiedy warto się niepokoić? I pytanie, które nurtuje naprawdę wielu rodziców, czyli kiedy i jak rozmawiać o seksualności z dzieckiem, ale też w jaki sposób nazywać intymne części ciała (siusiak czy penis, muszelka, cipka czy wulwa?). O tym wszystkim rozmawiałam z psycholożkką i seksuolożką Karoliną Piotrowską.

Ale zacznijmy w ogóle od tego…

czym jest seksualność?

To dość szerokie pojęcie. Każdy z nas ma swoją własną seksualność, która jest unikatowa, ale ma cechy wspólne u wszystkich ludzi, np:

  • rozumienie ciała i cielesności, 
  • podchodzenie do seksu i seksualności, 
  • to, jak dbamy o ciało, zdrowie i czy w ogóle wiemy coś o zdrowiu seksualnym, 
  • co znaczy dla nas bycie kobietą, a co bycie mężczyzną,
  • jakie znamy stereotypy dotyczące seksualności, 
  • czym jest dla nas partnerstwo, dotyk, bycie w relacji, 
  • jak bardzo znamy własne ciało.

Seksuologia jako nauka łączy więc wiele różnych obszarów i kształtuje się w momencie, kiedy pojawiamy się na świecie, a można nawet powiedzieć, że ten rozwój zaczyna się już w życiu płodowym.

Kiedy warto rozpocząć edukację seksualną dziecka?

Warto je edukować już od samego początku. Pewne aktywności, które robimy w związku z opieką nad dzieckiem już wchodzą w zakres edukacji seksualnej, np. podcieranie przy zmianie pieluchy, odpowiadanie na płacz dziecka, pocieszanie go itd.

Edukowanie i to, jak szczegółowo będziemy to robić, zależy też od samego dziecka. Jeśli podejrzewasz, że jest u niego niezaspokojona np. potrzeba akceptacji lub że dziecko jest bardziej lękowe, ma społeczne trudności, a dodatkowo pojawia się np. masturbacja, która rozładowuje ten niepokój, to “karanie” za nią nie będzie wspierające, a potrzeba nadal pozostanie niezaopiekowana.

W kwestii masturbacji warto obserwować dziecko. Sprawdzić, czy chce się dobodźcować, czy chodzi o coś innego. Jeśli jest to kwestia poznawania ciała i relaksu, to powiedz dziecku, że to jest okej, ale podkreślaj, że są pewne zasady i że takie rzeczy raczej robimy za zamkniętymi drzwiami.

Zaopiekuj się dzieckiem i jego potrzebami. Daj mu wiedzę i przestrzeń na to, żeby mogło odkrywać siebie. Towarzysz mu w tym trudnym, dziwnym, ale potrzebnym czasie.

Jak nazywać intymne części ciała?

Używaj poprawnych nazw takich jak: penis, moszna, wulwa, wargi sromowe czy pochwa. To normalne słowa. Często jednak jako dorośli mamy z tym problem, a przecież bez trudnu nazywamy kolano kolanem czy oko okiem, prawda?

Natomiast szukamy zamienników na intymne części ciała. To, że my, dorośli, mamy trudność w używaniu poprawnych nazw, daje dziecku informację, że rodzice nie potrafią się poprawnie komunikować i może to generować późniejsze trudności.

To, jak prywatnie nazywamy nasze intymne części ciała jest naszą sprawą i nikogo innego, ale jeśli jesteśmy w relacji opiekuńczej z dzieckiem i dajemy mu wiedzę, to zobowiązuje nas to do używania poprawnych nazw.

Cała edukacja seksualna dzieci wymaga pracy wewnętrznej w nas dorosłych. Warto przyjrzeć się, co „ja” myślę, wiem, czuję w związku z tematem seksualności i skąd mi się takie przekonania wzięły. Kto mi przekazał taką wiedzę i jaka ona tak właściwie jest.

Kiedy zrozumiemy własną seksualność, możemy to bezpiecznie przekazać dalej. Warto pamiętać, że dzieci często nie zadają pytań werbalnie. Większość robi to pozawerbalnie. Są to, tak zwane, pytania przez zachowanie, np. bieganie nago może być zachęceniem do edukacji seksualnej i opowiadania o ciele, zauważenia go i odniesienia się do niego.

A co ze spaniem z dzieckiem? Można? Nie można? Pomaga? Szkodzi? Wpływa na jego seksualność?

Jeśli dziecko ma taką potrzebę, to jest to jak najbardziej w porządku. Ludzie naturalnie potrzebują bliskości. Małe dzieci poniżej 7 roku życia mają nawet większą chęć kontaktu fizycznego i kiedy np. śpimy z takim dzieckiem i się chociażby odrobinę ruszymy, budzi się. To całkowicie naturalne.

Natomiast jeśli to rodzic chce tego kontaktu i bliskości nawet bardziej, to może mieć to wpływ na dalszy rozwój dziecka. Bardzo ważne jest, kto wychodzi z tą inicjatywą i czyją potrzebę zaspokajamy. 

Bądźmy uważni i obserwujmy potrzeby dziecka. Jeśli chce spać samo, dajmy mu taką możliwość, a jeśli przychodzi w nocy i chce spać z nami, bądźmy dla niego. To bardzo ważne.

Ten etap bliskości będzie powoli zanikał (im bliżej okresu dojrzewania). Jeśli w którymś momencie dla dziecka ta bliskość nie będzie okej, uszanujmy to i dajmy mu taką przestrzeń. 

A dziecięca masturbacja? Jak wspierać? Kiedy warto się w tym temacie skonsultować?

Nie ma jednej odpowiedzi i nie ma jednej właściwej reakcji.

W 90% masturbacja dziecięca jest nieszkodliwa i naturalna. Nic nie musimy robić. Mały człowiek poznaje swoje ciało i to jest w porządku. Tak działa biologia.

W okolicy 7 roku życia dziecko rozumie już normy społeczne i zaczyna się też ich trzymać (nie będzie więc robiło tego w miejscach publicznych, co też się zdarza). Zadaniem nas, rodziców, jest przekazanie mu nie tylko wiedzy, ale opowiedzenie o tym, jakie zasady panują poza domem. Dzieci niczego nie robią specjalnie i na złość a za każdym zachowaniem kryje się jakiś powód i warto to zgłębić.

Jeśli dziecko obserwuje nagość w domu, to czy nie pójdzie z tą otwartością dalej w świat? Czy w związku z tym coś mu zagraża?

Staramy się chronić dziecko przed wszystkim. To naturalne, w końcu jesteśmy rodzicami i chcemy jak najlepiej.

Czasami jednak bronimy dziecięcej ekspresji z powodu naszych własnych lęków i obaw. Dlatego warto pomyśleć, czy jeśli ja mam jakiś lęk, to na ile jest on realny? Czego się boję? Jak sobie to tłumaczę? Czy inni też tak mają?

Młodsze dziecko nie jest w stanie chronić swojej nagości. Wszelkie formy edukacji sprawiają jednak, że dziecko ma większe szanse, żeby nie doświadczyć przemocy. Wie, że mówi się „nie” i że inni muszą to uszanować. Uczy się stawiania granic względem własnego ciała. Czuje też, że może porozmawiać z rodzicami nie tylko na te łatwe i przyjemne tematy, ale i na te trudne i niewygodne (jak np. seksualność).

Jeśli coś nas niepokoi lub czujemy, że warto porozmawiać z dzieckiem, róbmy to. Opowiadajmy o tym, co się dzieje, jak to się nazywa, dlaczego czuje ono coś inaczej. Nie bagatelizujmy tematu. Dla dziecka nie jest to wstydliwe i dziwne. Ono jeszcze nie wie, co to wszystko znaczy i od nas, rodziców, zależy, jak mu o tym opowiemy i z czym go zostawimy.

Co w takim razie powinno zaniepokoić rodzica?

Kiedy dziecko dużo i często się masturbuje lub robi to kompulsywnie w określonych sytuacjach lub o konkretnej porze dnia. Wtedy warto skonsultować się z lekarzem żeby wykluczyć infekcje i stany zapalne. One też mogą być powodem takiego zachowania. Pediatra będzie w stanie odpowiedzieć na pytania i wątpliwości, a w razie potrzeby skierować do innego specjalisty np. do urologa.

Najważniejsze jest to, żebyś jako rodzic był obok dziecka. Obserwował, słuchał, troszczył się. Po prostu był. Rozwój seksualny jest dla dziecka czymś nowym, niezrozumiałym i często trudnym. Towarzysz mu w tej pięknej, choć czasem kompletnie niezrozumiałej dla niego przygodzie. Pokazuj, objaśniaj i bądź przewodnikiem. To najlepsze i najpiękniejsze, co możesz dla niego zrobić.

Więcej informacji o rozwoju seksualnym znajdziecie na blogu i instagramie mojej rozmówczyni,
Karoliny Piotrowskiej, którą w siec
i znajdziecie jako mamaseksuolog.