Sprawdzone sposoby mam na zadbanie o siebie.

Każdy, kto leciał samolotem, słyszał, że w sytuacji zagrożenia maseczkę tlenową należy w pierwszej kolejności założyć sobie, a dopiero później dziecku. Ta zasada, sprawdza się również w codziennym życiu. Trudno przyjmować dziecięce emocje, kreatywnie rozwiązywać trudne sytuacje, cierpliwie towarzyszyć w emocjach malucha, kiedy same jedziemy na oparach. Ale jak zadbać o siebie, kiedy doba wydaje się mieć mniej niż 24h?

Mówi się, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. Łatwiej jednak powiedzieć, niż zrobić. W praktyce mamy często stawiają siebie na ostatnim miejscu. Zadbanie o siebie traktują jako kolejny obowiązek, na który brakuje im czasu. I choć ograniczenia czasowe rzeczywiście bywają pewną przeszkodą, to faktem jest też, że niewiele z nas było uczone odpoczywania bez wyrzutów sumienia.

Jak zadbać o siebie będąc mamą?

Strategie, jakie wypracowaliśmy w czasach „przed dziećmi”, często zupełnie nie sprawdzają się w życiu rodzica. Trudno o wylegiwanie się na kanapie, długie wieczory z książką czy wypad do kina, kiedy tylko zapragniemy. A wyspanie się brzmi niemal tak samo realnie jak wycieczka na Marsa. Od bycia mamą nie można wziąć urlopu. Te inne realia nie oznaczają jednak, że nie możemy zrobić niczego. Możemy i warto to zrobić, bo „szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko” nie jest tylko pustym frazesem.

Zuza Skyrzńska – wysoko wrażliwa mama dwóch dziewczynek, na swoich kanałach opowiada o tych trudniejszych kawałkach rodzicielstwa. Autorka książki o tym, jak radzić sobie ze złością i trudnymi emocjami, będąc mamą.

Przede wszystkim staram się sobie nie dowalać. Bo to mogę zrobić zawsze, nawet kiedy jestem zmęczona i spędzam cały dzień z dziećmi. Mogę nie wymagać od siebie cudów, odpuścić, co się da (np. sprzątanie czy obiad z trzech dań) i nie krytykować się, bo „nie ogarniam”. Bardzo lubię tę formę dbania o siebie! Czułość, troskę i samowspółczucie. Każda z nas może sobie to dać w dowolnej chwili!

Odpoczywam wtedy, kiedy mogę. Pogodziłam się już z tym, że przy dwójce małych dzieci nie będę mieć idealnych warunków do odpoczynku, więc na te warunki nie czekam. Odpoczywam, gdy dzieci mają czas ekranowy. Nie rzucam się do garów. Najpierw piję kawę, póki ciepła. Spędzając dzień z dziećmi, tańczę, i to też jest dla mnie jakaś forma odpoczynku. Umawiam się też z mężem na czas bez dzieci. Tak, żebym ja też go miała. I wtedy nie zajmuję się domem, ani pracą, tylko sobą -10 minut jogi, kąpiel albo po prostu oglądanie seriali. To mi dobrze ładuje baterie. Mam tendencję do angażowania się we wszystko, czego się podejmuję. Nic więc dziwnego, że kiedy urodził się mój syn, rola mamy była dla mnie zadaniem nadrzędnym i totalnie mnie pochłaniała. Mając na stanie noworodka, a później niemowlaka, odpoczywałam głównie podczas jego drzemek (z wyrzutami sumienia, że może powinnam inaczej spożytkować ten czas). Ale nie była to czynność, na której się skupiałam. Teraz, kiedy Tymek ma dwa lata, nauczona doświadczeniem, że mama musi dbać o swoje zasoby, odpoczywam zdecydowanie bardziej świadomie. Staram się łapać oddech w każdym możliwym momencie – podczas zabawy klockami wyleguję się na dywanie, pamiętam o ciepłej kawie, a zamiast wieczornego czytania książek (kiedyś to lubiłam, ale teraz oczy mimowolnie same mi się zamykają) zaglądam do nich w tzw. międzyczasie w ciągu dnia, po kilka mądrych zdań. Warto poszukać tych krótkich momentów, kiedy możemy odetchnąć i zebrać energię na resztę dnia.

Mam tendencję do angażowania się we wszystko, czego się podejmuję. Nic więc dziwnego, że kiedy urodził się mój syn, rola mamy była dla mnie zadaniem nadrzędnym i totalnie mnie pochłaniała. Mając na stanie noworodka, a później niemowlaka odpoczywałam głównie podczas jego drzemek (z wyrzutami sumienia, że może powinnam inaczej spożytkować ten czas). Ale nie była to czynność, na której się skupiałam. Teraz, kiedy Tymek ma dwa lata, nauczona doświadczeniem, że mama musi dbać o swoje zasoby, odpoczywam zdecydowanie bardziej świadomie. Staram się łapać oddech w każdym możliwym momencie – podczas zabawy klockami wyleguję się na dywanie, pamiętam o ciepłej kawie, a zamiast wieczornego czytania książek (kiedyś lubiłam, teraz oczy mimowolnie same się zamykają) zaglądam do nich w tzw. międzyczasie w ciągu dnia, po kilka mądrych zdań. Warto poszukać tych krótkich momentów, kiedy możemy odetchnąć i zebrać energię na resztę dnia.

Patrycja Nowak – pedagożka, nauczycielka wychowania przedszkolnego oraz mama dwuletniego Tymka. W internecie jako Przedszkojak, piszę o rozwoju i wychowywaniu dzieci.

Gosia Charęzińska – psycholożka, mama trójki dzieci. W internecie, jako Rodzinawaustrali promuje rodzicielstwo zwyczajności czyli proste, dobre i bardzo zwyczajne życie rodzinne.

Dbam o siebie przede wszystkim w relacjach z innymi – jestem osobą, która ładuje swoje baterie towarzystwem innych ludzi (zwłaszcza gdy maja oni więcej niż 6 lat). Rozmowa to mój wentyl – trudne myśli, niewypowiedziane emocje, rozterki, które wybrzmią głośno pozwalają mi je zobaczyć inaczej, bliżej. Odpoczywam dzięki wsparciu męża – na emigracji nie mamy pomocy bliskich i tylko gdy Marcin przejmuje opiekę nad trojką, mam czas by pójść na rower, spacer czy spotkanie z przyjaciółką. A gdy mąż nie jest dostępny to czasami dorywczo korzystam z usług… Świnki Peppy, która zajmuje się moimi dzieci, gdy ja potrzebuję szybkiej regeneracji.

Moje dbanie o siebie to często małe, drobne rzeczy, które jestem w stanie zrobić przy dzieciach. To ciepła kawa wypita, gdy dzieci się bawią, to książka czy serial, gdy one śpią. To dłuższa kąpiel, gdy bawią się z moim mężem. Te drobne czynności często ratują moje samopoczucie i dają mi energię przy dzieciach. Mamy w domu z mężem pewną bardzo ważną zasadę – nie sprzątamy, nie gotujemy, gdy dzieci idą spać. Ten czas jest tylko dla nas. Wtedy odpoczywamy.

Sylwia Szczycińska  – nauczyciel, animator czasu wolnego, mama trójki dzieci. W internecie jako Kreatywne Macierzyństwo pokazuje pomysły na zabawy.

Ula Petrycka – neurologopeda i mama dwuletniego Leona. W interecie działa jako „Kiedy do logopedy” gdzie pokazuję, że komunikacja pełni ważną rolę w życiu dziecka i warto o nią zadbać.

Na początku macierzyństwa wpadłam – myślę, że jak wiele mam – w taką pułapkę myślenia, że odpoczynek jest bardzo daleko na liście priorytetów i dopiero gdy wszystkie obowiązki będą spełnione, mogę pomyśleć o sobie. W którymś momencie zdałam sobie sprawę, że jedyną formą odpoczynku jest dla mnie sen (który, jak wiadomo, dla młodej mamy również jest towarem luksusowym) i uświadomiłam sobie, że to nie jest postawa, jaką chciałabym przekazać mojemu synowi. Ta myśl była dla mnie bardzo uwalniająca i zdjęła ze mnie wyrzuty sumienia związane z przeznaczaniem czasu na odpoczynek. Staram się przynajmniej raz w tygodniu wyjść na basen i na kawę z dorosłymi. A w codziennym życiu szukam drobnych przyjemności – kwadrans podcastu, herbata w ulubionym kubku, ciepła kąpiel. Nie zakładam, że odpoczynek musi być idealny – może być wystarczająco dobry.

Jeśli mam bardzo mało czasu, staram się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – moim ulubionym sposobem jest słuchanie podcastów i audiobooków podczas takich czynności jak gotowanie obiadu, składanie prania czy jazda samochodem. Staram się też przynajmniej dwa razy w tygodniu robić coś, co mnie odpręża, bardzo pomagają mi joga i leżenie na macie do akupresury. A jeśli tylko mogę, korzystam z wolnych weekendów – z mężem lub przyjaciółkami.

Kasia Agustyniak – animatorka, pasjonatka pracy z dziećmi i mama dwójki maluchów. Właścicielka sklepu z zabawkami wspierającymi rozwój i autorka profilu na Instagramie, na którym pokazuje #zabawydokawy

Kamila – Mama trójki dzieci. Na swoim instagramie dwojedopoprawki pokazuje kulisy swojego życia i dzieli się wiedzą o spektrum autyzmu.

W macierzyństwie musiałam nauczyć się bycia egoistką. Zdrową egoistką. Musiałam się nauczyć również tego, że nie jestem niezastąpiona. Dlatego nie mam już wyrzutów sumienia, kiedy odpoczywam. Kiedy najlepiej to robię? Czasem zwyczajnie po prostu leżąc w wannie z kieliszkiem wina i dobrą książką, innym razem na randce z mężem, a najczęściej tworząc teksty i pisząc o emocjach.

Małe chwile, odpuszczanie, niedokładanie sobie. Tak w skrócie można podsumować sposoby dziewczyn. Brzmi banalnie, w praktyce bywa jednak prawdziwym wyzwaniem. Warto jednak je podjąć. Jeśli na razie jeszcze nie dla siebie, to dla dzieci.