Czego nie mówić dziecku, które się boi?

Dziecko, które cichutko szepta „boje się” lub głośno krzyczy z przerażenia, dziecko, które płacze, ucieka lub stoi niczym zamrożone, to widok, który martwi chyba każdego rodzica. W takiej sytuacji usilnie próbujemy znaleźć sposób, który pomoże maluchowi. Zastanawiamy się co robić i co mówić, by strach był choć odrobinę mniejszy.

Szukając sposobów na wsparcie dziecka, które się boi, warto się zastanowić jaki jest nasz cel i co chcemy osiągnąć. Widzę często jak rodzicom zależy na przerwaniu zachowania dziecka, które w ich oczach jest trudne, chcą, żeby dziecko przestało pokazywać swój strach. To jednak błędne koło, dzieci bowiem chcą zadowolić swoich rodziców i rzeczywiście przestają się dzielić swoimi emocjami, nadal jednak je czując. Pozostają wtedy samotne, a ich niewyrażone emocje nie znikają, a mogą przeradzać się w liczne kłopoty psychoemocjonalne i psychosomatyczne. Dlatego, chcę zachęcić Was do postawienia sobie innego celu – nauczenia dziecka, że każda emocja jest ważna i potrzebna, i że choć możemy się bać, to możemy również oswajać swoje własne strachy. W przybliżaniu dziecka do takiej właśnie myśli, przeszkadza nam kilka zdań, która zdarza nam się wypowiadać automatycznie. Jakich?

„Nie ma czego się bać.”

Mówiąc to zdanie, dajesz dziecku informację, że to co ono poczuło jest niewłaściwe, złe, że nie powinno ufać swoim odczuciom, dziecko zaczyna wtedy patrzeć na siebie krytycznym okiem. Pokazujesz również, że nie traktujesz jego obaw poważnie, a tym samym, że nie może na Ciebie liczyć. Samo musi więc pozostać w czujności. To zdanie to nic innego jak zaprzeczenie i umniejszanie emocji dziecka.

„Zobacz, Kasia się wcale nie boi.”

Porównywanie dziecka do innej osoby, może sprawić, że dziecko będzie czuło się gorsze, a jego poczucie własnej wartości będzie spadać. Takie zdanie sprawia też, że przyklejamy dziecku etykietkę „słabszego”, „mniej odważnego”, dzieci bardzo szybko zaczynają wierzyć, że takie określania, rzeczywiście je definiują. Porównania, mogą też wywoływać presję i być źródłem napięcia.

„Uspokój się”

Dzieci, dopiero kształtują swoje umiejętności samoregulacji, nie potrafią obniżyć swojego napięcia, potrzebują naszego wsparcie. Komunikat „uspokój się”, jest więc informacją „nie chce widzieć jak Ci trudno”, to dla dziecka znak, że powinno tłumić swoje emocje.

strach dziecka

„Wszystko będzie dobrze”

Takie zdanie możemy wypowiedzieć tylko wtedy, kiedy mamy całkowitą pewność, że rzeczywiście tak będzie. W praktyce, ciężko nam to zagwarantować, bo nie wszystko zależy od nas. Jeśli złożymy taką obietnicę, a ona nie spełni, zawiedziemy malucha i w przyszłości będzie mu trudniej zaufać naszym słowom.

Słowa kształtują rzeczywistość, mają ogromną moc. Dla dzieci słowa dorosłych, a szczególnie rodziców mają wyjątkowe znaczenie.
Co w takim razie możemy powiedzieć zamiast powyższych komunikatów?

„Jestem przy Tobie”

To zdanie, które pokazuje dziecku, że bez względu na to co czuje, czy jak się zachowuje ma naszą miłość, akceptacje i wsparcie. Nie wypychamy dziecka na przód, nie lekceważymy, nie zachęcamy do unikania tego co przeraża, a po prostu jesteśmy gotowi by mu towarzyszyć.


„Widzę, że się boisz.”

Musimy wiedzieć co czujemy, by wiedzieć z czym chcemy sobie radzić. Nazwanie emocji, czyli tak zwany „labeling effect” sprawia, że zmniejsza się ich natężenie. Wtedy łatwiej nam jest je oswajać.

„Rozumiem, że się boisz”

To zdanie, które pokazuje dziecku, że choć niekoniecznie znamy czy rozumiemy przyczynę jego obaw, to poważnie traktujemy jego emocje. To informacja, że to co dziecko czuje jest dla nas ważne i traktujemy to poważnie.

Musimy pamiętać, że w silnych emocjach każdy potrzebuje przede wszystkim wrócić do równowagi. Nasz mózg uczy się efektywniej wtedy, kiedy jest spokojny, dlatego prace nad oswajaniem strachu podejmujemy przede wszystkim wtedy, kiedy dziecko jest w dobrym nastroju. Nasza reakcja na słowa dziecka „boje się” jest jak gaszenie pożarów, a wysiłki warto przede wszystkim włożyć w system antypożarowy.