Jak rozmawiać z dziećmi o śmierci?

Publikuje ten post kilka dni przed świętem zmarłych. Czasie, w którym temat śmierci mimowolnie się pojawia, a nas dorosłych często ogarnia smutek i powaga oraz pytania czy rozmawiać o śmierci z dziećmi? Czy tłumaczyć gdzie idziemy i po co? I kiedy jest odpowiedni moment na taką rozmowę?

Nie ukrywajmy, śmierć to trudny temat i nawet między dorosłymi rozmawia się o niej ciężko. Zbyt ciężko, by jeszcze rozmawiać o niej z dziećmi, z drugiej jednak strony mamy świadomość, że nasze dziećmi prędzej czy później z tym tematem się zetkną i nie możemy z niego robić tabu.

Kiedy zacząć tą rozmowę?

Wtedy kiedy dziecko będzie tego chciało, czyli kiedy samo zacznie pytać i dociekać. Nie ma potrzeby informowania dziecka „na zapas”. Tu jednak musimy być bardzo czujni, bo dziecko niekoniecznie zapyta nas wprost, musimy być więc wrażliwi na wysyłane przez nie sygnały. Nie ma granicy wieku, w której dziecko staje się na tyle dojrzałe by tą śmierć zrozumieć. Dojrzałość bowiem, nie zawsze idzie z wiekiem. Rozmawiamy więc wtedy kiedy dziecko samo pyta, albo sytuacja w której się znaleźliśmy tego wymaga. Warto wziąć pod uwagę, że do 5 roku życia dzieci nie mają poczucia czasu, powiedzenie im więc, że „ktoś odszedł na zawsze i już nigdy go nie zobaczymy”, nic dziecku nie mówi, bo słowa „zawsze” i „nigdy” są dla niego abstrakcyjne. Nie oznacza, to, że mamy o śmierci nie mówić, mówić, ale mieć świadomość, że dziecko może nie rozumieć. Do rozmów o ważnych tematach, jak zawsze polecam książeczki dla dzieci.

Co mówić?

Przede wszystkim pamiętajmy, że śmierć jest tematem trudnym dla dorosłych, a dla dzieci będzie takim jakim my go przedstawimy. Możemy więc w rozmowie zarazić nasze dzieci naszym strachem i lękiem, albo pokazać śmierć jako naturalny etap, który trzeba traktować ze spokojem. To my musimy być dla naszych dzieci bezpieczną ostoją i oparciem.
Mówimy tyle ile chcą wiedzieć nasze dzieci, a musimy wiedzieć, że dzieciom często wystarczają drobne informacje i często pytają o coś zupełnie innego niż rzeczywiście chcą wiedzieć. Na przykład kiedy dziecko pyta dlaczego ktoś umrze, tak naprawdę chce wiedzieć czy ono też umrze. A wtedy wystarczy mu informacja, że tak ale na pewno wtedy kiedy będzie już baaardzo stare. Jeśli musimy powiedzieć o śmierci kogoś bliskiego, często lepiej kiedy poprosimy kogoś innego o przekazanie tej informacji, jeśli sami na samą myśl zalewamy się łzami. Mówiąc o śmierci używajmy prostych słów. To, że ktoś „odszedł” jest dla dziecka za trudne do zrozumienia. Ktoś po prostu umarł, czyli jego serce przestało bić, albo przestał oddychać. Nie bójmy się tez mówić „nie wiem”, to naprawdę nie zdyskredytuje nas w oczach dziecka.

Czy dzieci powinny brać udział w pogrzebie?

Nie zdziwię Was pewnie, kiedy powiem „to zależy”. To zależy od dojrzałości dziecka. Problemem pogrzebów nie jest bowiem sam pogrzeb, a zachowania dorosłych. Znalezienie się w grupie zapłakanych dorosłych, nie przyniesie nic dobrego. Jeśli jednak czujesz, że Ty to udźwigniesz i będziesz ostoją dla swojego dziecka, to tak. Z moich obserwacji wynika, że większość dzieci jest gotowa do uczestniczenia w pogrzebie.

Czy zabierać dzieci na cmentarz?

Odpowiadając na to pytanie musimy wziąć pod uwagę wiek dziecka, jego dojrzałość, naszą kulturę i wiarę w jakiej wychowujemy dziecko. Na pewno przed wizytą musimy dziecko wytłumaczyć co to za miejsce i jak należy się w nim zachowywać. Na samym cmentarzu nie powinniśmy być długo, tak by nie przekraczać możliwości dziecka. Jeśli również my sami zdołamy zachować spokój i opanowanie, to wizyta na cmentarzu może wzmocnić więzi rodzinne i być wspaniałą lekcją zachowań społecznych. To świetna okazja do opowiadania o rodzinie. Wychodząc z dzieckiem na cmentarz powinniśmy całą naszą uwagę poświęcić właśnie jemu, a sam ten czas powinien być po prostu rodzinnym spotkaniem, z historią w tle.

Dużo powiedziałam w tym tekście o byciu ostoją dla dziecka, o tym, że nie powinniśmy przerzucać na dzieci naszych strachów, że dzieci łatwo przechwytują emocje dorosłych, więc nie jest dla nich dobre przebywanie wśród zapłakanych, rozhisteryzowanych dorosłych. Musimy tu jednak wyczuć subtelną różnice między tym co wyżej, a nie oszukiwaniu dziecka, że wszystko jest okej i nie odczuwamy smutku. To trudne, ale możliwe. Lepiej rozmawiać nie płacząc, bo nasz płacz może wystraszyć, ale też lepiej rozmawiać płacząc niż nie rozmawiać wcale. Współżyć z dzieckiem, ale nie obarczać naszym smutkiem.
Śmierć jest naturalnym etapem życia i nie powinniśmy unikać tego tematu. Dzieci mają prawo pytać, a dorośli muszą znaleźć język, który dzieci zrozumieją. Jeśli dziecko spotyka się z tematem śmierci, potrzebuje tego co w każdej ważnej sytuacji – naszej uwagi.