Mamologia

9 miesięcy ciąży dało mi czas, żeby wszystko dokładnie zaplanować. Czułam się doskonale przygotowana do macierzyństwa! Ogromne pragnienie bycia mamą, naturalne predyspozycje i fachowa, psychologiczna wiedza – czy to nie brzmi jak przepis na idealne macierzyństwo? Wyznaczone cele, jasne priorytety, znakomite metody i teorie w głowie.

Szybko się okazało, że dziecko z łatwością weryfikuje nasze plany i jeśli chodzi o macierzyństwo, to mój wrodzony perfekcjonizm mogę sobie schować do kieszeni. Do psychologicznej wiedzy powinnam dodać umiejętność żonglowania, czarowania i bycia kwiatem lotosu. Wtedy może udałoby się zrobić to tak, jak zaplanowałam.

Na studiach przerobiliśmy wiele ważnych tematów ale nigdzie, ani na psychologii rozwoju, ani na biologicznych podstawach zachowania, nie było ani słowa o tym, że dzieci mają wbudowany czujnik, który uruchamia głośny płacz tuż po tym, jak mama postanowi zjeść coś ciepłego, na chwilę przymknąć oko albo co najgorsze… odłożyć dziecko do łóżeczka. Nie uczyli nas też, że kiedy człowiek zostaje rodzicem wyzwala się w nim super moc.
Całe szczęście, że nauczyli nas, że dziecko potrzebuje rodziny szczęśliwej, nie idealnej. I jak to dobrze, że szczęście nie zwraca uwagi na brudne naczynia w zlewie i całą górę prasowania! Uczymy się więc siebie. Ja, mój cudowny, choć nie perfekcyjny mąż i nasz mały Franio. Kluczem do naszego szczęścia ma być relacja, bliskość i miłość, a tej ostatniej na szczęście nam nie brakuje.

Czy to wszystko brzmi dla Ciebie znajomo? Jeśli tak, rozgość się na dłużej. Zobacz zderzenie naszej codzienności z teorią i poznaj psychologie w którą wierzę i która sprawdziła się nie tylko w podręcznikach.