Jak wspierać dobre zachowania u dzieci?

Są pewne rzeczy, które naturalnie napędzają nas do działania, niezależnie od wieku. Wszyscy pragniemy rozwoju, uznania innych i unikania nieprzyjemności. Tak uwarunkowany jest nasz mózg! Jak jednak nauczyć dzieci czerpać z tych naturalnych źródeł? Jak motywować dziecko, by osiągało to czego pragnie, bez naruszania granic innych?

Kiedy dziecko rysuje, pisze litery, uczy się to kieruje nim chęć rozwoju. Kiedy woła nas żebyśmy zobaczyli wielką wierzę z klocków, którą właśnie zbudowało szuka naszego uznania, a kiedy chowa się za mamusiową spódnicą, kiedy poznaje nowe osoby, chce uniknąć dyskomfortu. Jak możemy wykorzystać i kształtować to, ze właśnie tak działa mózg?

Dobry model!

To, że dzieci uczą się poprzez obserwacje wiemy od dawna, odpowiadają za to tak zwane neurony lustrzane. Choć nie jesteśmy w stanie gołym okiem zaobserwować tych procesów, to w każdej chwili mózg dziecka programuje się prze to co, co obserwuje, a później wykorzystuje zakodowane tam programy, powielając zachowania. Co to dla nas znaczy? Że jeśli chcemy wychować pozytywnego, optymistycznego człowieka to i my nie możemy  chodzić z posępną miną. Jeśli chcemy by nasze dziecko umiało odmawiać, to i warto by dziecko widziało jak my czasem odmawiamy teściowej. Jeśli ma jeść warzywa to i na naszym talerzu powinna być konkretna porcja warzyw. I nie chodzi o to by udawać idealnego człowieka! Bo i nasza złość to dobra lekcja, jeśli tylko pokażemy jak złościć się nie krzywdząc innych, czy jak radzić sobie ze smutkiem

Pozytywne wzmocnienia

Czyli radość i docenienie tego, kiedy dziecko zachowuje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. To podstawowy schemat uczenia się – jest mi dobrze – chce to powtórzyć! Co ważne, to to by rodzaj wzmocnienia był powiązany z działaniem. A więc grzeczne zejście z placu zabaw, powinno wiązać się z jakąś inną atrakcyjną czynnością. Dużo lepsza od kolejnych pluszaków jest wspólnie spędzona zabawa, która poza swoją atrakcyjnością ma jeszcze jeden atut. Pokazuje, że wspólny czas jest ogromną wartością, dużo większą niż posiadanie rzeczy. Bo przecież nawet w lodach, nie o lody chodzić powinno, a o wspólny czas w lodziarni!

Nagroda to nie motywacja

Co ważne, nagroda  nie powinna być motywacją do działania,  a przyjemną konsekwencją. Dostrzegacie różnicę między „Jeśli posprzątasz pokój to pójdziemy na lody”, a „Zrobiłeś taki porządek w pokoju! Czas na lody!” Nie musimy też nagradzać wszystkiego co robi nasze dziecko, a wręcz przeciwnie, czym będą częściej, tym bardziej będą tracić na wartości. Nagradzamy wiec próby, postępy, starania, nowy wysiłek. Nagradzamy to, że dziecko zachowuje się lepiej niż wczoraj, a nie, że zmieniło się o 180 stopni! Nagradzamy w tempie ekspresowym. Mózg reaguje w czasie, w którym mrugniemy okiem, co oznacza, że uśmiechem obdarzamy dziecko zaraz po tym jak odłoży ono talerz na miejsce. Jak to mówią, akcja – reakcja.

Pozorne nagrody

Nie wpadnij w pułapkę dawania pozornych nagród. Nie jest nagrodą, a zarzutem kiedy mówisz „Świetnie, że odrobiłeś lekcję, szkoda tylko, że tak późno!”. Nie jest nagrodą,  a wywoływaniem poczucia winy kiedy mówisz „Dziś pięknie posprzątałaś, nie tak jak zawsze!”. I nie jest nagrodą, tylko oczekiwaniami kiedy mówimy „Pięknie, mam nadzieję, ze jutro też dobrze Ci pójdzie!”. Takie uwagi sprawiają, że dziecko nie łączy zachowania z przyjemnością, tylko smutkiem i zniechęceniem, a dystans między nami, a dzieckiem będzie się powiększał.

Skutecznym wzmacnianiem zachowań jest docenianie postępów, intencji, pomaganie odczuwania satysfakcji. Docenianie tego co dobre!