Co tworzy cudowne dzieciństwo?

Czy jest na sali rodzic, który nie marzy o bajkowym dzieciństwie dla swoich dzieci? Który nie zastanawia się jak pogodzić obowiązki z rodzicielstwem? Jakie jest dzieciństwo z Waszych marzeń? Moje jest pełne zabawy w kuchni, malin jedzonych prosto z krzaka. Buziaków, łaskotek i przytulania. Śmiechu tak głośnego, że aż boli brzuch. Idealne dzieciństwo to dom, do którego chce się wracać, bo wie się, że są tam ludzie którzy kochają nas miłością bezwarunkową. Dzieciństwo, w którym jest czas na poznawanie świata wszystkimi zmysłami.

Kiedy stajemy się rodzicami, mamy jakąś wizję. Chcemy odtworzyć coś czego sami doświadczyliśmy, wiemy czego chcemy uniknąć. Piękne idee stykają się z konfliktami i trudnościami. Walką z własnymi emocjami i wątpliwościami. Dążenie do ideału jest zgubne, łatwo w nim o frustrację. Rodzice powinni być wystarczająco dobrzy. Być zdolni do refleksji nad sobą i działać tam gdzie działać mogą. Robić to na co mają wpływ.

Stawiać na jakość!

Kiedy pytam rodziców czy spędzają czas ze swoimi dziećmi, niemal zawsze wykrzykują oburzeni tym pytaniem „Oczywiście!” W rozmowie okazuje się jednak, że choć są z dziećmi w jednym pomieszczeniu to jedną ręką mieszają wtedy zupę, drugą sprawdzają pocztę, a w głowie planują co jeszcze powinni dziś zrobić. I takie jest oczywiście życie, ale poza tym byciem obok, powinniśmy znaleźć w ciągu doby “specjalny czas”. Taki, w którym zamiast na ilości postawimy na jakość. Bycie z dzieckiem na 100% pozwala więcej zobaczyć, usłyszeć i zrozumieć. Ten wspólny czas nie wymaga fajerwerków! To może być wspólne gotowanie (z akceptacją bałaganu, które ono rodzi). Spacer po lesie (ale bez telefonu), gry planszowe, rozmowy w łóżku. Każdy znajdzie coś dla siebie. To co jednak istotne to fakt, by w tym czasie nie dać skusić się rozpraszaczom.

Tworzyć dom

To nie my tworzymy dom dla naszych dzieci, tworzy go cała nasza rodzina w adekwatny do wieku i możliwości sposób. Co to znaczy? Że mama nie musi sprzątać po nocach, kiedy dzieci pójdą spać. Bo lekcja, ze dom nie sprząta się magicznie sam jest równie cenna, co nauka hiszpańskiego. Zaangażujmy w to dziecko! Taka zwykła magia codzienności, małe tradycje, zwyczaje budują dzieciństwo. (A czasem warto też po prostu odpuścić ten porządek)

Celebrować małe momenty

Zwykłe noski noski w biegu potrafią zadziałać na relację niczym magiczna różdżka! Małe gesty jak przybicie piątki, taniec radości czy śpiewy w aucie i głupie miny strojone przed lustrem. Zwracajcie uwagę na śpiew ptaków, stokrotki na łące i milion innych rzeczy, które my dorośli łatwo pomijamy. Nauczcie swoje dziecko cieszyć się małymi rzeczami i pokażcie, że zwykła wyprawa na lody może być wielkim świętem!

Pić wspólnie herbatę

Albo kakao, albo sok pomarańczowy. W zasadzie mało istotne co będzie w Waszych kubeczkach, ale fakt, że to jest dobry czas żeby na spokojnie porozmawiać. I uwierzcie, że już z 2 latkiem jesteście w stanie wypracować taki codzienny rytuał! To jest czas na pytanie jak nam minął dzień, co fajnego nas dziś spotkało, co chcielibyśmy powtórzyć.

A Wy? Co dopisalibyście do tej listy?