Trzy klucze do wychowania

O „dobrym wychowaniu” dziecka można pisać prawdzie elaboraty. Ile ludzi tyle teorii. A i psychologia zostawia wiele furtek mówiąc „to zależy” A gdyby tak ograniczyć je do trzech słów, trzech kluczowych spraw? Mam swoje pewniaki i dziś się nimi z Wami podzielę.

Pozwólcie, że pominę szczęśliwy, pełen miłości dom, bo traktuje to jako absolutną podstawę, bazę. Pewniak pewniaków. Niezbędnik.  A moje trzy klucze to:

Moment

Chwila, zaczekaj. Moja mama czasem się ze mnie podśmiewuje pod nosem. kiedy mówię do złoszczącego się Frania, „zaczekaj, zaraz podejdę”. Zdaje sobie sprawę, że On ma dopiero 7 miesięcy i może nie wiele rozumieć z tego co teraz do niego mówię, nigdy jednak nie wiem kiedy rozumieć zacznie. I choć chcę by zawsze wiedział, że może na mnie liczyć, że jestem kiedy mnie potrzebuje, to czasem musi i będzie musiał chwilę zaczekać. Teraz zazwyczaj czeka, aż wytrę ręce kiedy gotuje obiad, aż przełknę choć kęs kanapki albo aż odłożę żelazko.  Za jakiś czas mam nadzieję, że zaczeka aż zjem całe śniadanie, napije się ciepłej herbaty, albo chwilę odpocznę. Zaczekaj ma też magiczną moc kiedy chcemy chwilę ochłonąć żeby zaraz nie wybuchnąć. Pamiętajmy, że rodzicielstwo ma dwie strony i my też powinniśmy umieć zaczekać. Zaczekać aż skończy się bajka, aż dziecko skończy się bawić, aż zbierze się w sobie żeby wstać do przedszkola. Oczywiście „zaczekaj” powinno mieć swoje ramy czasowe.

Niezależność

Niezależność, w kontekście samodzielności. W przypadku małego dziecka być może brzmi to śmiesznie, ale niezależności nie powinniśmy lekceważyć niezależnie od wieku. Franek nie bez powodu spędza czas głównie na macie, która daje mu bezpieczną swobodę do samodzielnego przemieszczania się, choć na razie ogranicza się ono wyłącznie do turlania. Większość dziecięcych zabawek powinno umożliwiać im samodzielną zabawę A potem wejdź na zjeżdżalnie, potknij się, upadnij, zedrzyj kolana. Uwielbiaj kolor czerwony, choć ja go nie cierpię.  Niezależne dziecko powinno poznawać świat, pod czujnym okiem rodziców, ale bez przesadnej kontroli, czy co gorsza, pod ich kierownictwem.

Zaufanie

Co raz częściej obserwuje jak rodzice mają problem z zaufaniem do własnych dzieci, choć te nie zdążyły jeszcze ich zawieść. Serio, dziecko też człowiek. Nawet mój maluch potrafi dać mi znać, że ma już dość obiadu. I ja mu wierzę, potem sobie nadrobi. Oczywiście, ze rodzic często wie lepiej, ale przypadki „na złość mamie odmrożę sobie uszy” zdarzają się naprawdę rzadko, zazwyczaj dziecko powie Wam, że mu zimno. I za nim zaczniemy podejrzewać nasze dzieci o manipulacje też im zaufajmy, że marudzą bo naprawdę im źle, że jeśli się boją to znaczy, ze się boją nawet jeśli my uważamy to za pierdołę.