Spanie z dzieckiem w jednym łóżku – tak czy nie?

Oh! Temat snu, to zaraz obok karmienia najgorętszy temat na językach wszystkich. Znacie to pytanie „ładnie Wam śpi?” zawsze miałam ochotę odpowiedzieć „brzydko”. Wiem, że cokolwiek odpowiem,
zawsze będzie źle. Śpicie z dzieckiem? Przyzwyczaicie je, a Wasze małżeństwo się rozpadnie.
Wasze dziecko śpi w swoim łóżeczku? Zwariowaliście?! Dziecko potrzebuje bliskości!

A co mówi psychologia?

Wiecie jaka jest jedyna teoria, co do której zgadzają się wszyscy psychologowie? Teoria „to zależy”. Może Was to bawić,
może irytować ale nie ma w tym nic dziwnego. Ludzie są całkowicie różni i nie ma jednej, uniwersalnej prawdy,
która byłaby dobra dla wszystkich, nie inaczej jest ze spaniem.
Popieram rodzicielstwo bliskości. Jednym z jego siedmiu filarów jest właśnie współspanie z dzieckiem, a ja mimo to staram się tego wystrzegać.
Ale po kolei…

Dlaczego warto spać z dzieckiem?

Nasza bliskość i czujność pozwala nam na szybkie wychwycenie zagrożenia i natychmiastową reakcję, na bycie czujnym na potrzeby naszego maleństwa. Współspanie siłą rzeczy łączy się z bliskością, której zalety można wymieniać bez końca. Co najważniejsze w kwestii spania, bliskość zwiększa poczucie bezpieczeństwa, a tym samym zapewnia spokojniejszy sen. Szybka reakcja na potrzeby dziecka wzmacnia relacje między nim, a rodzicem oraz ułatwia regulacje emocji u niemowlaka.

Dlaczego nie więc nie śpię z moim dzieckiem?

Rodzina to system, uszkodzenie jednego elementu psuje całą resztę. Wierzę w rodzicielstwo bliskości, bo mówi ono o szacunku i byciu czujnym na potrzeby dziecka, nie możemy jednak zapominać, że dziecko, to tylko element systemu.
Bardzo ważny element, grający teraz główne skrzypce, będący modułem napędowym ale jednak ciągle to tylko element. Razem z Piotrkiem, odkąd pamiętam byliśmy bardzo zagonieni, łapiemy dziesięć srok za ogon, kalendarze mamy wypełnione na pół roku na przód, a słowo „dzień wolny” dawno przestało występować w naszym słowniku. Noc to jedyny czas „tylko dla nas”i wcale nie mam tu na myśli seksu. Do tego nie potrzebujemy ani nocy, ani łóżka. Wieczór jednak to czas kiedy przestajemy się śpieszyć, zerkać w telefony, odbierać wiadomości i myśleć co jeszcze musimy zrobić. To czas kiedy wtuleni w siebie możemy rozmawiać, marzyć, opowiadać. A potem zasnąć. Ja czujna na kwilenie Frania, Piotrek twardo jak suseł.
W naszym łóżku, bez martwienia się o to czy zmiażdżymy jakieś małe ciałko i bez czyjejś stopy między żebrami.
Więc tak, wstaje 28 razy, podaje smoczek, przykrywam kołderką, przewijam, karmię i wracam.
Wracam zadbać o nas, o nasze małżeństwo, o równie ważny element naszej rodziny co Franio. Dopiero rano, przenoszę go naszego łóżka, żebyśmy w trójkę mogli się naprzytulać, obdarować milionem buziaków, kilkoma słodkimi „Aguguuuu” i naładować akumulatory na cały dzień. I właśnie taka jest moja definicja bliskości. Bliskości rodziny, a nie tylko bliskości rodzicielskiej.

 Słuszna decyzja?

Jedyna słuszna decyzja to taka, którą podejmujecie wspólnie, niezależnie od tego jaka ona będzie, będzie dobra. Mąż ląduje na kanapie? Okej. Śpicie w trójkę? Fajnie! Łóżko jest dla rodziców? Tak trzymać! Grunt, żebyście czuli, że ten Wasz rodzinny system gra tak dobrze, jak tylko może na tą chwilę. Bo nie ukrywajmy, ten mały człowiek i tak wywrócił wszystko do góry nogami. Nie fiksujmy się.  Znacie powiedzenie „nigdy nie mów nigdy”? Po 4 miesiącach spania w swoim łóżku i mojego ciągłego krążenia między łóżeczkiem Frania, a naszym łóżkiem, nasz syn coraz częściej ląduje u nas. Mała stópka między moimi żebrami okazała się niewielkim kosztem, kiedy mówimy o względnie przespanej nocy

A jak się przyzwyczai?

Czy jest coś złego w tym, że dziecko przyzwyczai się do tego, że rodzic jest zawsze tuż obok kiedy ten go potrzebuje?
Dzieci same odejdą z naszej sypialni kiedy zrozumieją, że ich własne łóżko jest równie bezpieczne. Oczywiście może pojawić się problem kiedy nasze dziecko postanowi opuścić naszą sypialnie dużo później niż byśmy sobie tego życzyli. Ale i z tym na pewno sobie poradzimy!

A teraz, życzę Wam miłych snów. Nie ważne gdzie i z kim idziecie dziś spać.