Matka Polka Sfrustrowana

Okej, która z Was nigdy nie pomyślała „mam dość, wysiadam!” niech pierwsza rzuci kamieniem!
Ciąża ma wiele uciążliwych aspektów, ale to czas kiedy możesz dać nogi do góry i bawić się w królewnę
(z opuchniętymi nogami i biegającą co chwilę do toalety, ale jednak). Poród też do najprzyjemniejszych wydarzeń nie należy, ale to na codzienność, na macierzyństwo nie ma znieczulenia mimo, że to właśnie ono jest największym hardcorem. Ale czy mamie wypada narzekać?

Współczesna matka z obrazka to istna Superwomen. Potrafi zmienić pampersa w kilka chwil, ugotować obiad jedną ręką, wysprzątać dom w parę chwil, a przy tym wszystkim zawsze wygląda nienagannie. Nawet jeżeli Ty nie startujesz w tym konkursie na matkę roku to wiesz, że nie wypada Ci marudzić. Po pierwsze, dzieci są super słodkie,
po drugie inni mają gorzej, po trzecie jesteś na urlopie macierzyńskim, po czwarte – no sama sobie to dziecko urodziłaś, więc o co Ci chodzi!

A ja, chcę Ci dziś powiedzieć, że masz prawo wysiadać. Prawdopodobnie tak jak ja nie zaczynasz dnia od kubka gorącego napoju rozkoszując się wschodem słońca, tylko od uspokojenia dziecka, które właśnie postanowiło pokazać jak dobrze rozwijają mu się płuca. Odkurzasz z dzieckiem na rękach, bo właśnie dziś ono upiera się, że leżenie sprawia ból,
a zawsze kiedy chcesz szybko wyjść, ono złośliwie postanawia zrobić kupę stulecia.

Droga Matko Polko,

masz prawo powiedzieć głośno, że macierzyństwo nie jest idyllą. Masz prawo chcieć toczyć rozmowy  inne niż „agugu, agugu, moje słodkie rączki, kto to u się do mamy tak ładnie uśmiecha?”, masz prawo chcieć realizować bardziej ambitne zadania niż zabawa w akuku przy jednoczesnym gotowaniu obiadu. Ba! Masz nawet prawo być próżna i marzyć o ubraniu czegoś innego niż dres i pomalowaniu paznokci! Najlepiej w salonie kosmetycznym.
I wcale nie musisz czuć, że jest z Tobą coś nie tak, no bo jak to tak można mieć dość własnego dziecka. Ano można!
To normalne, zdarza się często, zdarza się każdemu, a uświadomienie sobie tego, to pierwsza rzecz, którą musisz zrobić,
żeby nie zwariować.

Nie ma droga Mamo nic dziwnego w tym, że chcesz trzasnąć drzwiami i uciec na księżyc albo przynajmniej zamknąć się
w łazience i płakać rzewnymi łzami.  Ma prawo zabraknąć Ci energii. Masz prawo czasem nie lubić swojego dziecka,
a jednocześnie kochać je nad życie.
Jeżeli kryzys nadchodzi tu i teraz. Odejdź od swojego dziecka na minutkę, weź dwa głębokie oddechy, a potem sprzedaj swoje dziecko komuś o dobrym sercu i wyjdź. Na księżyc może być trochę za daleko, ale godzina w pobliskiej kawiarni też będzie okej. Pomyśl o sobie, nie o dziecku, nie o partnerze, nie o stercie prania. O sobie. Mała dawka egoizmu jest całkiem zdrowa. Uwierz mi.

A potem masz prawo wrócić, zachwycić się tymi małymi stópkami.  Wrócić i pomyśleć sobie, że ten szczerbaty uśmiech Twojego dziecka daje Ci o wiele więcej energii niż ciepła kawa o poranku. Bo odbierając swojemu dziecku mamę
na godzinę, dałaś mu dużo więcej – mamę szczęśliwą.

Droga mamo,

wraz z przyjściem Twojego dziecka na świat nie przestałaś być kobietą. Nadal jesteś żoną, przyjaciółką, córką, sobą. Kiedy na świat przyszło Twoje dziecko, dostałaś na ręce parę kilko, kilkadziesiąt centymetrów ale nikt nie dał Ci w pakiecie nadprzyrodzonej mocy i właśnie dlatego masz prawo się zatrzymać i wysiąść. Macierzyństwo daje szczęście,
ale bywa też wkurzające. To normalne. Serio. Im szybciej sobie to uświadomisz tym lepiej dla Ciebie i Twojego dziecka.