• Home
  • /
  • Psychologia
  • /
  • Dlaczego wszystkie porady o rodzicielstwie są bez sensu

Dlaczego wszystkie porady o rodzicielstwie są bez sensu

No dobra z tym „bezsensu” trochę przesadziłam, ale „trudne do zastosowania” nie brzmiałoby tak efektownie, a ten tekst jest ważny. Chciałam żeby tytuł Was zaciekawił i żebyście kliknęli po więcej.  Zaprzeczę dziś trochę wszystkiemu, co do tej pory tu się pojawiło. Będzie dziś o tym dlaczego możecie przeczytać miliony naprawdę mądrych książek (i blogów!), a i tak na niewiele się to zda.

Mówi się wiele o wspieraniu swoich dzieci, o byciu blisko, o uważnym słuchaniu. W zasadzie dzisiejsza nauka jest zgodna, że w wychowywaniu powinniśmy opierać  się na bliskości. Skupiać na uczuciach, emocjach. Na byciu wrażliwym na potrzeby, na uczeniu rozpoznawania emocji, na uczeniu ich nazywania i okazywania. Tymczasem rodzic, rzadko kiedy (nigdy?) nie jest „dokończonym dziełem” i on sam rzadko kiedy potrafi sobie ze swoimi emocjami radzić.  A z tymi naszymi brakami zderzamy się najczęściej właśnie wtedy kiedy sami zostaniemy rodzicami.

Obuchem w łeb

Więc kiedy nasz maluch właśnie urządza nam karkołomną awanturę, bo chce ubrać zimowe buty kiedy na dworze mamy tropikalne upały, wiemy co powinniśmy robić. Wiemy, w myśl porozumienia bez przemocy, w duchu rodzicielstwa bliskości powinniśmy ze stoickim spokojem, przytulić, opisać co widzimy, co się dzieję, spróbować odczytać emocje. Być w poczuciu, że nasze dziecko ma do takiego zachowania prawo, że to taki etap rozwoju. W rzeczywistości jednak mamy ochotę powiedzieć soczyste słowo na „k”, kazać wyjść i być cicho, bo to 28 awantura w tym tygodniu, a my marzymy o jednym dniu spokoju. Bo poza teorią z książek, to o radzeniu sobie z emocjami wiemy tyle, że nie wolno trzaskać drzwiami, tak jak robiliśmy to my. Mogę więc napisać Ci, że Twoje dziecko to Twoje lustro, że uczy się przez obserwacje, a Ty złapiesz się za głowę, co to będzie z tym Twoim dzieckiem, bo chciałbyś wychować je na fajnego człowieka, ale wiesz, że nie jesteś dobry w relacjach, nie jesteś też mistrzem rozwiązywania konfliktów i nie trzymasz emocji na wodzy. I możesz wiele o tym czytać, ale lekturą nie nadrobisz wieloletnich braków. Nawet jeśli jest to naprawdę dobra książka.

Na szczęście świat to nie tylko Ty

Coraz więcej mówi się o tym, jak ważne jest wsparcie rodziców, że kluczowe są pierwsze trzy lata życia. Ja się pod tym podpisuje obiema rękami, ale świat to nie tylko my. Mama Adama Małysza prawdopodobnie nigdy nie skakała na nartach, a ten jednak osiągnął mistrzostwo. Dzieci czerpią wiedzę z każdego źródła, które spotkają. Obserwują, próbują, naśladują. Przyswajają lub odrzucają. My rodzice jesteśmy ważni, ale nie musimy być książkowi, perfekcyjni, nie musimy być mistrzami, by wychować mistrzów. Jeżeli nie lubisz się przytulać, okej, może tego Twój syn nauczy się od babci? Rozwiązywać konflikty nauczy się podczas zabaw z innymi dziećmi, a okazywać emocje może nauczy go dziewczyna za kilka lat? Człowiek ma wielką zdolność kompensacji czyli wyrównywania braków. Kojarzycie osoby, które mimo braku rąk malują piękne obrazy? Ludzie naprawdę czerpnią skąd mogą, nie tylko od własnych rodziców. I to jest super! Nasze dzieci mogą wziąć co najlepsze od mamy, od taty, babci i dziadka, a potem dołożyć sobie jeszcze coś fajnego od przyjaciół.

I tak zbieraj na terapeutę

Nawet gdybyście pozornie byli wzorem cnót i pozornym ideałem. Nauczyli swoje dziecko wszystkiego co trzeba to i tak znajdzie się coś do przepracowania z psychoterapeutą. Serio! To przykre ale i piękne zarazem, bo oznacza że człowiek dopóki żyje, dopóty ma szanse rozwoju. Może zmieniać swoje schematy, przyzwyczajenia, życiowe strategie. Może wszystko zrobić inaczej, lepiej.

I nie chodzi o to że nie warto się dokształcać, czytać, uczyć. Warto. Bo może na 100 sytuacji zareagujecie źle, bo Was własne emocje poniosą, ale na jedną książkowo. I dla tej jednej warto się uczyć, bo może ta jedna będzie dla rozwoju Waszych dzieci kluczowa