Czy Twoje dziecko jest normalne czy zaburzone?

Pytanie „czy moje dziecko jest normalne?” zadaje wiele mam. Odkąd przed moim nazwiskiem jest „mgr” słyszę je naprawdę często. Mam wrażenie, że życie psychologa to ciągłe udowadnianie, że nie każde trudne dla otoczenia zachowanie to zaburzenie, a nie każde zaburzenie to wymysł. Jak to więc jest? Kiedy coś jest zaburzeniem, a kiedy normalną reakcją?

Wątpliwości rodzica może budzić naprawdę wszystko i nie ma w tym nic dziwnego. Martwimy się więc gdy dzieci są małomówne lub wręcz przeciwnie, rzadko kiedy zamyka im się buzia, martwimy się kiedy dzieci lubią spędzać czas w samotności, albo nie potrafią zając się sobą ani przez minutę, koncentrują się nad czymś tak bardzo, że nie potrafią wtedy odpowiedzieć nawet na proste pytanie lub nie potrafią skupić się nad niczym nawet przez minutę. Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi.

Zaburzenie?

Żadna z tych pojedynczo występujących cech nie jest objawem choroby psychicznej, ani zaburzenia. Są za to na pewno etapem rozwoju, przejawem temperamentu, nauką radzenia sobie z emocjami. Problem często nie leży w dzieciach, a w rodzicach czy innych opiekunach. To my, dorośli chcemy wstawiać dzieci w pewnych ramach, które nawet dla nas byłyby trudne. Mamy wobec dzieci pewne oczekiwania, które często są nierealne. W sklepie (w którym jest milion ciekawych rzeczy!) dziecko powinno być po cichu i nie przeszkadzać, na co dzień powinno się nie brudzić, w miejscach publicznych nie płakać, zawsze grzecznie się witać i recytować wierszyki. Oczywiście ubarwiam i wyolbrzymiam, ale wiem, że domyślicie się jakie jest moje przesłanie. Powinniśmy przyjmować zachowania dzieci, nawet te trudne dla nas. Oczywiście nie zachęcam nikogo do lekceważenia sygnałów, które dają dzieci. Wsparcie psychologa, terapeuty, psychiatry, rehabilitanta jest często bardzo pomocne, wsparcie w trudnych sytuacjach nie oznacza po prostu od razu zaburzenia. Te nie występują tak często jak nam się wydaje. Zalecam zdroworozsądkowość.

Nie naklejajmy etykiet

Nie etykietujmy dzieci. Te często po prostu nie rozumieją tego co się dzieje, świat naprawdę nie jest łatwy to ogarnięcia. My dorośli często się w nim gubimy choć mamy za sobą lata doświadczenia. Jak sobie radzić z emocjami? Jak rozwiązywać konflikty? Jak reagować na stres? Jak budować relacje? Życie stawia przed naszymi dziećmi sporo wyzwań, nie naklejajmy im etykiet tylko dlatego, że jedne radzą sobie z nimi lepiej, a inne gorzej.

Pomóż

Rola dorosłego to pomóc dzieciom. Podkreślam zawsze, żeby źródeł naszych problemów z dziećmi szukać najpierw w sobie, albo w tym jak opiekujemy się naszymi dziećmi. Czy wiecie ile problemów możemy rozwiązać kiedy zadbamy o prawidłowy sen? Brak wystarczającej ilości snu może być powodem nie tylko osłabienia, ale też nadpobudliwości. Warto zadbać też o czas wolny naszych dzieci, dziś często wypychamy im kalendarze po brzegi różnymi aktywnościami. Tymczasem, nuda jest tak samo potrzebna. Uczy samodzielnej organizacji, podejmowania decyzji, bycia samym z sobą.
Małe dzieci, które źle śpią, to często dzieci, które do późna bawiły się grająco-świecącymi zabawkami. Dzieci, które są głośne, to często dzieci, których nikt nie ma czasu wysłuchać. Więc zatrzymaj się, zastanów czy dobrze spędzasz czas ze swoim dzieckiem. Jak sama reagujesz kiedy ktoś Cię wkurzy? Jak odreagowujesz stres? Jak kłócisz się z mężem? Czy jesteście dobrym wzorem do naśladowania?

Powtórzę najważniejsze zdanie w tym tekście. Nie zachęcam nikogo do lekceważenia sygnałów, które dają dzieci. Wsparcie psychologa, terapeuty, psychiatry, rehabilitanta jest często bardzo pomocne, wsparcie w trudnych sytuacjach nie oznacza po prostu od razu zaburzenia. Te nie występują tak często jak nam się wydaje. Zalecam zdroworozsądkowość.

Warto mieć świadomość norm rozwojowych, ich rzetelne źródło znajdziecie tutaj. Jeżeli cokolwiek niepokoi Was w rozwoju Waszych dzieci