Chcesz mieć racje czy relacje?

Nie wiem, kto jest autorem tego zdania. Zetknęłam się z nim kiedyś podczas nauki o porozumieniu bez przemocy i bardzo mocno utkwiło mi w głowie. Chcesz mieć racje czy relacje? Pytam o to siebie podczas sprzeczki z mężem i kiedy złości mnie mój syn. I pytam dziś o to Was. W zasadzie tytuł tego tekstu miał brzmieć  „o karaniu”, ale prawda jest taka, że to wszystko sprowadza się do tego, czy chcecie mieć racje czy relacje.

Restauracja. Dziecko krzyczy, tupie i kopie w krzesło. Sfrustrowana mama zdecydowanym głosem mówi „albo się uspokoisz albo przez tydzień nie obejrzysz żadnej bajki”. Ono się nie uspokaja, bajki nie ma. Mama miała racje. Tylko… co z tego? Być może następnym razem dziecko będzie siedziało cichutko jak mysz pod miotłą, a być może powie, że i tak nie chce oglądać żadnej bajki i na tym skończy się ta historia. Obserwuje tą sytuacje z boku i zastanawiam się czy ważniejsze jest, żeby to dziecko było cicho, czy żeby zauważyło, że ten hałas może przeszkadzać innym. No więc, droga mamo czy chcesz mieć racje czy relacje? Chcesz mieć cisze czy empatyczne dziecko?

Dziecko nie jest na klik

Jakiś czas temu czytałam recenzję książki „Wychowanie bez nagród i kar” Alfie Kohn’a, a pod nią setki komentarzy oburzonych rodziców (którzy jak mniemam książki nie czytali). Oburzonych, bo życie takie jest, a kary działają. Ja nawet rozumiem ten tok myślenia. Lubimy rzeczy, które działają natychmiastowo. Jedno kliknięcie i kupujemy nowe buty, jeden telefon i miły pan przywozu nam ciepły obiad. Akcja – reakcja. Włącz – Wyłącz. Kara – stop niegrzeczne dziecko. Ale dziecko nie jest automatem Nie ma guzików on-off, nawet jeśli pozornie kara nam je daje. Kara jest tu i teraz, ale w życiu jest też coś przed i coś po. Poza tym „złym” zachowaniem jest dziecko i jego potrzeby, jego emocje, jego temperament i jest też Wasza relacja. A tej relacji ten on-off nie służy.

Co działa, a co nie działa

Jeżeli więc ktoś mi mówi, że kara działa to ja pytam na co działa. Bo jak na wyłączenie zachowania to tak, działa. Ale empatia nie zrobi się na „już”, granice nie utworzą się na „już”, chęć zdobywania wiedzy nie zrobi się na „już”, poczucie własnej wartości nie zrobi się na „już”, i relacja też nie zbuduje się na „już”. Rodzicielstwo nie jest na „już”, na pstrykniecie palców, na mrugnięcie okiem.

Dla mnie więc to rozmowa, to wsparcie, to słuchanie, to bliskość. Bycie z dzieckiem, słuchanie go, dawanie przykładu, bycie cierpliwym. To działa. To buduje relacje.