A jeśli nie jestem wystarczająco dobrym rodzicem?

Kochamy nasze dzieci ponad wszystko. Robimy wszystko, by wychować je na fajnych dorosłych.
Czytamy poradniki, radzimy się specjalistów, ufamy własnej intuicji. Popełniamy błędy.
A co jeśli naszymi pomyłkami „zepsujemy” nasze pociechy?

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie popełnił błędu w rodzicielstwie. Jeżeli ktoś tak uważa, niech lepiej
od razu skontaktuje się z psychologiem, bo to nie wróży nic dobrego. Jesteśmy przecież tylko ludźmi.

Zrobiłaś coś nie tak?

Nakrzyczałaś na swoje dziecko, choć wiesz, że miałaś tego nie robić? Dałaś klapsa i żałujesz? Pozwoliłaś obejrzeć o jedną bajkę za dużo? Zostawiałaś do wypłakania, bo tak wyczytałaś kiedyś w gazecie? Nie miałaś czasu wysłuchać swojego dziecka? Okej. Grunt, że jesteś tego świadoma.

Żyjemy w naprawdę fajnych czasach. Czasach, w których od odpowiedzi na nasze pytania dzieli nas jedno kliknięcie, czasach poradników na każdej półce, czasach w których kontakt z psychologami jest na wyciągnięcie ręki, a kolejne blogi parentingowe pełne rad wyrastają jak grzyby po deszczu. Kolejne eksperckie porady i jedyne słuszne teorie wychowawcze atakują nas z każdej strony. Być w może w związku z tym powinniśmy być doskonałymi rodzicami. A przynajmniej oczytanymi, opanowanymi, świadomymi. Rodzicami otwartymi na nowy świat i empatycznymi.
Nie myli się jednak tylko ten, kto nic nie robi.

Zastanawiasz się czy jesteś dobrym rodzicem?

Zupełnie naturalne jest, że czasem polegamy, że ponosimy klęskę, że popełniamy błędy. Błędem nie jest błąd
sam w sobie, a stanie w miejscu. Nie wyciąganie wniosków. Rodzicielstwo wymaga stałego rozwoju, poszerzania wiedzy.  Naturalne jest, że wraz z doświadczeniem, zmieniają się nasze poglądy i przekonania. To jest okej. Większość dzieci nie jest „książkowa” i rodzice też tacy nie są.

Jeżeli choć raz zadałeś sobie tytułowe pytanie, mogę Ci odpowiedzieć – jesteś dobrym rodzicem. Twoje dziecko nie potrzebuje bowiem idealnego dzieciństwa, a takie normalne. Takie, w którym kosztują codzienności.
Piszę bloga, na którym umieszczam „rady” dotyczące wychowywania dzieci, ale ja też nie jestem alfą i omegą,
nie mam nawet takich aspiracji. Być może jestem świetnym psychologiem, ale w byciu mamą – totalną amatorką.

Dziecko i tak wyląduje na kozetce.

Zupełnie poważnie. Zawsze, u każdego znajdzie się coś do omówienia ze specjalistą. Oczywiście lepiej, żeby tych tematów było mniej niż więcej. Zakładam jednak, że jesteście dobrze funkcjonującą rodziną. Jesteśmy rodzicami, codziennie napotykamy na trudności, o których naszym bezdzietnym znajomym nawet się nie śniło.
Wybaczcie więc sobie błędy i idźcie dalej.

Tylko nie krzywdź bardziej

Błędy są okej. Tak naprawdę Wasze błędy mogą przynieść sporo dobrego. Jeżeli tylko powiecie o nich głośno, dacie swoim dzieciom wspaniałą lekcję, że każdy ma prawo popełniać błędy. Dużo ważniejsze od nich, jest to jak zachowamy się później. Przekujmy porażkę w sukces i nauczmy nasze dzieci jak sobie radzić, jak przepraszać, jak mówić o swoich emocjach.