Kiedy powiedzieć dziecku prawdę o Mikołaju?

Uczymy nasze dzieci prawdomówności, praw fizyki, związków przyczynowo-skutkowych, a jednocześnie opowiadamy o świętym Mikołaju. Uroczym Panu z brzuszkiem w czerwonym wdzianku, który przeciska się przez komin i przylatuje razem z reniferami. Czy tak w ogóle można? Czy jest odpowiedni wiek, w którym powinniśmy uświadomić nasze dzieci?

Mikołaj opanował świat, jego postać już dawano przekroczyła granice jednej religii. Mikołaj jest dziś obecny nawet w Japonii, Turcji czy Chinach. Już od listopada wyskakuje z przysłowiowej lodówki i co raz częściej kojarzymy go nie z biskupem, a komercyjną postacią.

Co zrobić z Mikołajem?

Już przeciętny trzylatek potrafi odróżnić co jest prawdą, a co fikcją. Wie, że zabawkowy pies nie jest prawdziwy i na pewno nie ugryzie, a jednak wierzy w Mikołaja.
Dzieci lubią w niego wierzyć. I nie ma w tym nic dziwnego, ludzie ogólnie lubią wierzyć w to co im odpowiada, a w Mikołaja dodatkowo uwierzyć jest łatwo. Po pierwsze, mówią o nim rodzice, dziadkowie, panie w przedszkolu – niepodważalne autorytety. Po drugie – dzieci realnie doświadczają obecności Mikołaja. Zostawia przecież prezenty, ślady na śniegu, przychodzi i rozmawia.

I tu pojawia się problem. Z jednej strony to właśnie sprawia, że nasze dzieci mają magiczne dzieciństwo, bo wierzą w nasze historie o świętym Mikołaju, z drugiej możemy się bać, że kiedy nasze „kłamstwo” wyjdzie na jaw, to my stracimy w oczach naszych dzieci.

Słodkie kłamstwo

Co raz więcej i co raz głośniej mówi się o tym, że dzieci maja prawo by być z nimi szczerym, ale jednocześnie to my, dorośli kreujemy ich rzeczywistość i kreujemy życie na lepsze, bardziej kolorowe. Wróżka zębuszka, krasnoludki i Mikołaj to świetni pomocnicy w tym temacie.

Dzieci najczęściej same dochodzą do prawdy i rzadko kiedy wiąże się to  rozczarowaniem, częściej z poczuciem dojrzałości, mądrości. Starsze dzieci są niezłymi sojusznikami dorosłych, lubią ukrywać tą tajemnice przed młodszymi. Dzieci, które uczestniczą w tej zabawie „w udawanie” mają lepiej rozwiniętą inteligencje emocjonalną i tzw. teorię umysłu (zdolność przyjmowania tego , że inni mogą mieć wyobrażenia o świecie inne niż nasze).

Mikołaj to nadzieja, altruizm, magia.

Kiedy więc powiedzieć prawdę?

Nie ma idealnego czasu, jeden 4 latek będzie gotowy, a inny 10 latek ciągle nie. Jedno z dzieci będzie ciągle wierzyć mimo, że wszyscy koledzy próbują ich uświadomić. Tu nie ma idealnej odpowiedzi, idealnego momentu.

Wiara w Mikołaja to nie wiara w kontekście religii tylko po prostu wiary w coś dobrego. Musimy wyczuć kiedy nasze dziecko chce wierzyć i pyta po to by upewnić się, że dobrze robi, że wierzy, a kiedy pyta, bo tak naprawdę odkrył już prawdę i potrzebuje się upewnić. Najlepiej pozwolić dziecku samemu odkrywać prawdę, odpowiadać na pytania pytaniem, „a jak ty myślisz, a jak ci się wydaje?” Czasem wystarczy powiedzieć „mądry z ciebie chłopak”. Mówić prawdę „pojedynczą”, Mikołaj korzysta z pomocy innych dobrych ludzi. Po co miały robić wszystko sam kiedy na świecie jest tyle dobrych ludzi? Dlaczego magiczne istoty nie mogą korzystać z pomocy rodziców, niosąc wraz ze sobą dawkę niesamowitości?

Dla większości dzieci odkrycie prawdy, to naturalna kolej rzeczy, dzieci na pewnym etapie życia po prostu przestają wierzyć w krasnoludki, wróżkę zębuszkę, ze wilk zjadł czerwonego kapturka, a królewnę śnieżkę obudził magiczny pocałunek. Bajek się jednak nie boimy, więc i Mikołaja nie powinniśmy. Dzieci same zaczynają rozumieć co jest naprawdę, a co „na niby”.

Nie ma sensu utrzymywać dzieci na siłę w złudzeniach. Ale tez bezsensu jest, za szybko demaskować Mikołaja. Kiedy dziecko pyta można mówić o pomocnikach Mikołaja, potem o Mikołaju biskupie, a z czasem, nie wiadomo kiedy, dziecko naturalnie przestanie wierzyć i uzna Mikołaja za legendę.

Jeśli jednak zadecydujemy, że mówimy naszym dzieciom prawdę, uczulmy je, że jest to wiedza tajemna. Wciągnijmy go w tą dorosłą sferę i pozwólmy stać się Mikołajem dla innych, w końcu każdy ma moc dawania radości innym.

A co kiedy dziecko wybuchnie złością?

Zagrożenia jakie niesie wiara w Mikołaja to nadszarpniecie autorytetu rodziców jako „strażników mądrości”. Kiedy dziecko odkryje prawdę i zareaguje złością, dajmy mu czas. Wytłumaczmy zgodnie z prawdą dlaczego opowiadaliśmy mu o Mikołaju, że to świetna zabawa, daje mnóstwo radości i sami w dzieciństwie bardzo lubiliśmy tą historie, że to taka zabawa na niby – jak w sklep, że każdy kiedyś wierzył w Mikołaja.

A więc…

Dziecięca wiara w rzeczy cudowne jest jedną z najważniejszych i najpiękniejszych potrzeb rozwojowych. Historia o Mikołaju jest przy okazji naprawdę ważna. Mówi o dzieleniu się, obdarowywaniu, radości.

Mikołaj ma różne oblicza. Wpada przez komin, puka do drzwi, przylatuje z reniferami, przychodzi nie wiadomo skąd wraz z gromkim hohoho, albo po cichu zostawiając prezenty w Skaperach. Zawsze ma jednak jeden cel – spełniać marzenia i dawać radość.

Kiedy więc zastanawiasz się, czy dziecko powinno wierzyć w Mikołaja, przypomnij sobie czy Tobie ta wiara zaszkodziła? Czy jednak dodała magii?

Uważam, ze dzieciom trzeba pozwolić być dziećmi, tak długo jak to możliwe. Będą miały całe życie na bycie dorosłymi, niemniej w grudniu liczy się atmosfera, bliskość i miłość, z Mikołajem czy bez.