• Home
  • /
  • Psychologia
  • /
  • Dlaczego dzieci psychologów też zachowują się źle?

Dlaczego dzieci psychologów też zachowują się źle?

Dlaczego dzieci psychologów też zachowują się źle?

Czy dzieci psychologów, pedagogów i innych „specjalistów od dzieci” są idealne, grzeczne, bez trudnych zachowań? Nie, nie spotkałam takiego dziecka. Czy to oznacza, że całą wiedzę możemy sobie schować do kieszeni, bo ona nie działa? Czy te psychologiczne rady są w ogóle coś warte, skoro nawet na naszych własnych dzieciach nie dają efektu?

Ten temat ostatnio często do mnie wraca, rodzice co chwile pytają mnie „A Pani dziecko?”.
Więc odpowiadam. Moje dziecko, jest dzieckiem, a tym samym bywa uparte, udaje, ze nie słyszy co do niego mówię, albo że nie rozumie, potrafi płakać tak długo, że zaczynam się bać, że coś mu się stanie, każe się nosić na rękach aż odpadnie mi kręgosłup, nie śpi w nocy, a od tygodnia ma strajk głodowy. Przed nami pewnie słynny „bunt dwulatka”, rzucanie się na podłogę w sklepie, a potem pyskowanie, nie odrabianie lekcji, bałagan w pokoju i nocne imprezy.

Dlaczego dzieci zachowują się źle?

To pytanie wbrew pozorom nie jest trudne. Mogłabym tu wymienić kilka powodów, ale wszystkie złe zachowania dzieci możemy w zasadzie sprowadzić do jednego. Do potrzeby bycia częścią rodziny. Rozumiecie? Częścią tak samo ważną jak każda inna. Dla nas oczywiste jest to, że tak jest, ale z perspektywy dziecka, to poczucie przynależności niestety bywa zachwiane. Dzieciom wydaje się, że są dla nas ważne tylko w tych momentach kiedy skupiamy na nich całą swoją uwagę i kiedy pozwalamy im na decydowanie o sobie. Kiedy więc wydaje im się, że nie są dla nas już ważne, kiedy nie rozumieją dlaczego tak jest szukają rozwiązań na swój pokraczny sposób. Próbują zwrócić na siebie naszą uwagę, próbują kontrolować sytuację i buntują się przeciw naszym prośbom/poleceniom, próbują nas zranić, albo wręcz przeciwnie zupełnie się wycofują i zamykają w sobie.

Psycholog też człowiek

Jestem psychologiem, mam rzetelną i aktualną wiedzę o rozwoju dziecka. Wiem jak działa dziecięcy umysł i jak go wspierać. Przede wszystkim jestem jednak człowiekiem i poza mamą jestem też żoną, pracownikiem, córką i poza moim ukochanym dzieckiem mam milion spraw, kłopotów, trosk, pasji. Najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie być zawsze na 100% dla niego, a jego trudne zachowanie to sygnał „mamo, czegoś mi brakuje, potrzebuje czegoś”. Moja wiedza, sposoby, techniki pomogą mi po prostu dobrze zareagować w tych chwilach. pomogą mojemu dziecku poradzić sobie z tym co ono czuje. Nie mam jednak magicznej tabletki na „złe dzieci”, na wszystkie troski. Ba! Absolutnie nie chciałabym mieć takiej tabletki, bo musiałaby ona pozbawiać dzieci odczuwania.

Więc… głowy do góry! Nawet jeśli przeczytaliście miliony książek, czujecie, że robicie wszystko najlepiej jak się da, a jednak Waszemu dziecka zdarzają się jakieś trudne zachowania, to nie znaczy, że popełniacie błędy, a Wasza wiedza jest zła. To tylko znak, że jesteście ludźmi, a wasze dziećmi nieco mniejszymi, ale również prawidłowo rozwijającymi się ludźmi.